Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
poniedziałek, 26 czerwca 2017
Tylko 15...

...procent!!!

Taka jest wydolność serca Ślubnego!!!

A poza tym? Niedotlenienie najważniejszych obszarów organizmu. Mózgu, wątroby i nerek!

Nawet nie wiem, co dalej będzie!

Trwam! Prawie mieszkam w szpitalu. 

Po drodze zamieniliśmy oddział, z kardiologicznego na pulmonologię, co nie znaczy, że znowu nie wylądujemy na kardiologii.

Tyle! 

Nie chciałam tu wchodzic i epatować tym, co teraz przezywam!

Przepraszam!

Ale widze, że jednak jesteście!

To daje nadzieję, która akurat przycupnęła w kąciku!

Dziękuję!

Pozdrawiam!

Nie wiem, kiedy znowu tu zawitam!

środa, 17 maja 2017
PRZERWA !!!

KOCHANI!

Zostawiam kilka impresji leśno-jeziornych, abyście za bardzo nie tęsknili! Bo trza mi ponownie zająć się Drugą Połową, u której dopiero co, ale po trzech dniach bojów, zdiagnozowano migotanie przedsionków, i to w wersji "hard"!

No! To wicie, rozumicie, nieprawdaż?

Trzymajcie się !

I do miłego! 

Oby jak najszybszego! 

czwartek, 11 maja 2017
Efekty uboczne!

Od trzech lat, jak tu mieszkamy, jeszcze nigdy nie byliśmy tak w "lesie" - nomen omen - jak w tym roku z naszą sportową kondyncją! No, może sportowa kondycja, to za dużo powiedziane, ale w naszym wieku ruszać się trzeba, co robimy chętnie. I praktycznie od wiosny do późnej jesieni uprawiamy jazdę na rowerze, i to na dość długich dystansach. Dodatkowo jeszcze ja kijkuję, a o zumbie nie wpominam, bo to jakby przerywnik jest, tylko trzy razy w tygodniu! Natomiast w tym roku, na rowerze byliśmy tylko trzy razy, a kijki w dłoń wzięłam dopiero dzisiaj! Mógłby ktoś powiedzieć, że na sportowe zajęcia nie ma nigdy złej pogody, ale myślę, że mając parę krzyżyków na karku, lepiej dbać również o zdrowie nie tylko fizyczne, czyli nie przegrzewać się, nie przemęczać i nie przeziębiać! A poza tym, nie za bardzo lubimy gdy nam w uszy wieje wietrzysko, a za kark pada rzęsiście!

Mam więc nadzieję, że już koniec jest z pogodowymi niespodziankami, i będzie można co dzień poćwiczyć. Chociaż? Tak do końca nie można powiedziec, że to tylko aury wina, iż widzę tu i ówdzie "boczki"! ;-)))) Lekuchno sie zapuściłam! Ślubny oczywiście nie, bo On w ogóle to ma lepszą chyba przemianę materii, no i przede wszystkim jest bardzo konsekwentny w chwilach, gdy stwierdzi, że umiar jedzeniowy nie został zachowany! No, ale jak ja na ten przykład mam się powstrzymać przed zjedzeniem paru oscypków naraz, które mi niedawno Bracki mój najmłodszy dostarczył w ilościach prawie hurtowych? Albo przed czekolada gorzką z pomarańczą? Jak się oprzeć, pytam ja się? Tak że ten! Trzeba mi się za siebie brać w trójnasób, nie ma to tamto! 

Jeszcze tylko przetrwać następny tydzień, który zapowiada się bardzo, ale to bardzo bogaty w wydarzenia, wyjazdy, uczestnictwa itp, itd, a potem ......to już tylko czekać, aż napiszę już ze ścieżek leśnych i nie tylko! :-))))

Macham!

piątek, 05 maja 2017
No i tak!

Majóweczka udana jak najbardziej! Widocznie i Goście rodzinni, i Progenitura mają jakoweś konszachy tam "U Góry". I w sobotę, i w poniedziałek, kropla deszczu nie spadła, i chociaż za ciepło nie było, to radość ze wspólnego spotkania, biesiadowania i weselenia się przebiła wszystko, nawet chmury! Także ten! Nie ma co deliberować, prawda? Wszystko było w jak najlepszejszym porządeczku, i żal, że tak krótko! :-))))

No, i doszliśmy do rzeczywistości nie świątecznej! Też trudno narzekać, bo skoro maj ma byc przekropny, to będzie. Jak ma być zimno, to będzie! Jeśli sobie człek tego ze sobą nie uzgodni, to potem się ciska po domu i innym żyć nie daje, a tak? Wiemy, o co "kaman", jak mawia młodzież, i nie tracimy nerwów na nie wiadomo co! O!  Z radością jedziemy do miasteczka, zumbujemy, prowadzimy zycie towarzyskie, wypozyczamy książki, kijkujemy ( gdy pogoda pozwala ), słowem robimy wszystko, aby czuć się dobrze! Co polecam wszystkim! Za darmochę!!! I tak sobie pomyślałam przy okazji, że nie ma co żyć życiem nie swoim, czyli ... polityką na ten przykład, która się wciska wszystkimi szparkami! Albo dolegliwościami zdrowotnymi, które w wieku statecznym takie rzadkie nie są!I broń mnie Opatrzności wyzsza, abym się nimi dzieliła z całym światem i połową Hameryki. Lepiej iść na spacer, ugotować coś smacznego, spotkać się z kimś przyjaznym i uśmiechniętym, lub uciąć sobie drzemkę! ;-))))

Nio! To jakby co, gdyby nie daj co, coś się ze mną porobiło, o czym powyżej, to kopnąć mnie proszę w tylną niewymowną, i postawić do pionu!!! :-)))))

Z majowymi pozdrowieniami i workiem Ciepłego z Puchatym :-))) Dla Was! :-)))))

piątek, 28 kwietnia 2017
Taki trochę galimatias! :-)

Słyszane to rzeczy, aby w czasie burzy z piorunami trzaskającymi, jak wściekłe, jeszcze na dodatek grad padał, i to wielkości grochu wręcz? A tak było u nas w ubiegłym tygodniu. W ogóle, to ja wiem, rozumiem, bo to w latach niezbyt odległych, kwietnie i maje psikusy czyniły, ale żeby aż tak? No więc ten... migdałek kolejny rok dostał popalić, na szczęście forsycja żyje, a z donicowych, to jeszcze wrzosy pomarzły co do jednego. Znakiem tego, dla zmylenia przeciwnika, pogody znaczy się wiosennej tylko z nazwy, nabyłam droga kupna poczciwe pelaśki jakiejś specjalnej odmiany. No i obaczymy, co z tego wyniknie!

Świętowanie skończyło się czas jakiś temu, a mnie jakoś tak w pewnym momencie niewyraźnie się zrobiło z ręcyma moimi. Sobie miejsca nie mogły znaleźć, odciążone od szydełka. Dziwne to, ale prawdziwe. Na całe szczęście, ktoś jednak myśli, i dostałam propozycję z biblioteki naszej wiejskiej, uczestnictwa w programie jakiegoś bardzo mądrego ministerstwa, który ma spowodoać integrację młodych z seniorami. Nazywa się toto: "czy to siara mieć ambaras"! Tom się zapisała. Jak się w praniu okazało, rzecz polega na odbyciu warsztatów teatralnych, skomponowaniu dwóch etiud - w języku osób starszych i slangu młodzieżowym. To wszystko będzie nagrane, potem przedstawione publicznie, a na koniec rzucone na strony internetowe "gok-ów", i każdy będzie mógł wybierać, która etiuda się najbardziej spodoba.  Pierwsze spotkanie już na nami. Oj, nie myślałam, że zwykłe ćwiczenia z wymowy i artykulacji takie ..... nie wiem jak to nazwać! Dziwne? Ślubny się śmieje, że mnie chyba na stare lata kariera aktorska się marzy! :-)))) No! Już! Już widzę siebie na oskarowej gali! W najgorszym przypadku na telekamerach! Hi,hi,hi!!! ;-)))))))))))))

A poza tym, jako rasowa zumbowiczka ( no rasowa, skoro już czwarty rok tańcuję), włączyłam się w obchody jutrzejszego Dnia Tańca. Nie dość, że przetańczyłyśmy ostatnio w tempie kosmicznym wręcz kilkanaście tańców wszelakich, i na spotkaniach miejskich i wiejskich, to jeszcze byłyśmy na wspaniałym dokumentalnym filmie "ostatnie tango", opowiadającym o największym światowym fenomenie pary tanecznej, która przez 50 lat tańczyła tylko i wyłącznie argentyńskie tango! Maria Nieves Regi (80) i Juan Carlos Copes (83) - to własnie bohaterowie niezapomnianej podróży, odkrywającej tajemnice tanga!

Cóż jeszcze? Majówka za pasem, a mnie czekają niewątpliwie ciekawe zajęcia, czyli całościowe doprowadzenie MBD do stanu używalności, po przedłużonym w czasie zakładaniu rolet zewnętrznych, połączone z częstym używaniem wiertarek i świdrów przeróżnych, nieodzownych zresztą! Przeżyłam to, ale szefa szefów, który nasze okna obsługiwał, to zapamiętam do końca świata, a może i jeden dzień dłużej. Nigdy bowiem dotąd nie spotkałam mężczyzny tak gadatliwego, jak ten właśnie, który był w stanie zagadać nas "na amen" ! ;-(

Potem , tylko parę szaleństw kuchennych, bo to i Goście serdeczni i Progenitura zaszczyci! Więc wicie, rozumicie! ;-))))

To teraz tylko wzdech, niech pogoda nie świruje, bo.....

-patrz poniżej!

:-))))))

 

sobota, 22 kwietnia 2017
44

Jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik, nasza rocznica zacznie się kręcić! 

Ślubny woła, że kawa i ciasto już na stole,

i zaraz otworzy bąbelki!

To biegnę!

:-))))

wtorek, 18 kwietnia 2017
Poświątecznie

 

No! Po Świętach! I dobrze! Bo dzisiaj na zumbie trenerka dała nam taki wycisk, że hektolitry potu się lały! Disco latino w najszybszej chyba możliwej wersji!!!! Całe szczęście, że pogoda jakby odpuściła, i zdążyłam jeszcze pranie wywiesić. Bo to, co było w Święta, to pewnikiem najstarsi Indianie nie pamiętali. Grad, śnieg, wichury i zimno, że psa z budą by nie wygnał! Siłą rzeczy zatem, cała gościna Progenitury u nas na obiedzie i kawie w niedzielę, była pod znakiem biesiadowania do późnych godzin popołudniowych. Za to wczoraj zrobiliśmy sobie ze Ślubnym maraton filmowy. Trzy części "Pitbulla", "Anatomia zbrodni" a na deser z telewizorni cyfrowy "Potop"!

Za to teraz czekamy na panów majstrów, co to już w ubiegły wtorek mieli nam zakładac rolety zewnętrzne, a póki co, nie dają znaku życia!!!

środa, 12 kwietnia 2017
WESOŁYCH ŚWIĄT!

 

 

Porzućcie wszelki smutek,

radosny głos dzwonów usłyszcie,

i śpiew ptaków podniebnych!

Spójrzcie, bocian już przysiadł na gnieździe,

żonkile śmieją się do słońca!

Że deszcz, powiadacie?,

że chłodem wieje!

Cóż to, skoro śpiewamy Alleluja

i Alleluja biją dzwony


Na nadchodzącą Wielkanoc życzę Wam – czasu na zadumę, spokoju i rodzinnego ciepła, obecności tych, którzy są dla Was najważniejsi. Życzę Wam radosnych chwil przy świątecznym, pełnym smakołyków, stole, nadziei w sercu i wiosny (także za oknem), która rozwieje smutki, przyniesie optymizm i siłę na następne miesiące pełne nowych wyzwań.

Wesołych, Kochani! I zielonych od nadziei, która nawet gdy umiera, to rodzi się na nowo. Zawsze. Co roku.



piątek, 07 kwietnia 2017
Tadzio, bociany, szaleństwa kuchenne i Najnaj!

 

Wiosna już na całego! Skąd wiem? Ano z prostego faktu, że na naszą wiejską latarnię z gniazdem przyleciał bocian, który w tri miga znalazł partnerkę, i teraz już wspólnie wysiadują!


 

A kot, nazwany Tadzikiem od imienia sąsiada, czyli jego, znaczy kota, głównym opiekunem,czyli nie nasz, wziął i się zainstalował ostatnio na listwie od płotu sąsiada letniego! I ciurkiem mnie podgląda! W okno kuchenne akuratnie patrzy i uszyma strzyże,  a nóż kakauko coś mu spadnie i ode mnie. Bo to, że Ślubny go karmi, to osobna historia jest!

Poza tym, to szaleństwo kuchenne mnie ogarnęło. Z prostego powodu. W naszym maciupenkim sklepie mięsnym jak se człeku nie zamówisz, to nie masz! A wszystko, jak to z małej masarni, smakowite, dobre i w ogóle, i w szczególe, i pod każdym innym wzgledem. To sobie teraz szaleję! Schab ocukrzony, czekać będzie dwa dni na sól, potem dwa dni na mieszankę autorską, a potem pójdzie do suszenia w piekarniku. Zalewa ziołowo czosnkowa stygnia, a szynka orzech aż się prosi, by ją nastrzyknąc i nie wie, że tym razem bedzie płukana w tejże maceracji! Pod okapem perkoli gar mięs przeróżnych na pasztet, a obok drugi gar, z wiejską kura, com ja po długich targach zdybała na rynku! 

I aby atrakcji nie była za mało, to sie okazało, że Najnajmłodszej łoże zostało zarwane przez jej harce z młodszym kuzynem, i Ślubny został wewany na pomoc, z czego wyszło, że nie tak szybko, tylko trza coś tam kupic, to pojechały wszystkie ludki do dużej galerii, w której przycieto to i owo, no i juterkiem wczesnym będzie montowane. Tymże sposobem, Najnajmłodsza śpi dzisiaj u nas, i sie łasi, i nawet pocałuje w policzek, co jest u niej ewenementem ogromnym, a człek się tylko dziwi, bo co ma innego robic. Także ten, miałam zamiar wszystkich poodwiedzać, a się nie da. To do jutra chyba, albo i do niedzieli! Bo ja życie jednak znam i wiem, że jak nie ma dzieci w domu, to Młode idą na pląsy! ;-)

wtorek, 04 kwietnia 2017
W...w!

Będzie krótko! Aby Was, moi Kochani Czytelnicy nie zmęczyć!

Wiecie, jak to jest, gdy człowiek uchacha się z hektarami okien, zalegnie potem zadowolniony z efektu, a tu klęska nadciąga w postaci osobistego Ślubnego, który to zapodał niedawno pewnej firmie konieczność założenia u nas rolet zewnętrznych. Ja już pomijam fakt, że zanim MBD powstał, to się tego domagałam, ale zbyta zostałam stwierdzeniem, że to fanaberia jakaś! Pomijam też fakt, że każdy musi do czegoś tam dojrzeć, wide - Ślubny do rolet. Zatem dojrzał i ..... jak wróciłam dzisiaj do domu po zumbowaniu, to tylko siwą chmurę w MBD dojrzałam, bo wiercił. I na dole i na górze! Wiercił. To coś co do elepstryki się zalicza! Po drodze mu częśc tej elepstryki uciekła, bo onże Ślubny mój osobisty z gatunku złotych rączek, ale czasem nie umiejących tego i owego! To zawołał sąsiada. I tak sie porobiło, że spod wierceniowego kurzu to okien wręcz świeżo umytych nie widać! No!!!!!

To i mój w...w!

Skonczyłam!

Z pisaniem nie!

Awanturę kosmiczną oczywiście! 

Archiwum