Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
wtorek, 20 września 2016
Luźne zapiski z czasu, który się trochę zatrzymał!

czwartek - początek

wczorajszy dzień jak koszmar. Nie mógł ktoś wyjść z tej sali obserwacyjnej, i coś mi powiedzieć, po czterech godzinach czekania, co i jak  jest? Ile to roboty???? A mnie się przypominało zaraz to, co przeżywałam prawie ćwierć wieku temu! I moja Przyjaciółka Danuśka, dzięki której Ślubny żyje nadal, i która ma mnie teraz w głębokiej dziurze! Ale fakt faktem, nie wiedziałam co się dzieje, a doktory mi zupełnie nie pomagały!

piątek

udało się złapać doktórkę, która sie Ślubnym opiekuje. Trajkotała o mozliwym tomografie komputerowym, bo wyniki badań podstawowych są niejednoznaczne i zupełnie nie wiadomo, co jest z tym Moim ! Mam się bać? A SynekMuminek z przyległościami zjechał. Mam się zająć nimi, bo to lepsze, niż szamotanie myśli i pępka cuzamen! Slubny i tak przestraszony! Prawie ze mną nie gada!

sobota

byliśmy zapisani na trzecią Marszrutę Kaszubską, ale z racji tej, co wiadomo, zrezygnowałam, no bo z kim miałam jechać?! A tu Najnajmłodsza zaofiarowała się, ze mną pojedzie! Szok po prostu! Tośmy pojechały! W jedną stronę 23 kaemy! Na miejscu Najnajmłodsza strzeliła mi fotę z Zenonem Jaskółą, potem zjadłysmy wojskowa grochówkę, i ... nie chciała Małolata czekać na losowanie nagród. Rozwaliło mnie dokumentnie stwierdzenie: "ależ Babciu, pojechałam z Tobą a reszta jest nieważna!!!! Szczęka mi opadła!!!! A po drodze "kosiłam " grzyby przy rowerowej ścieżce! A jakże! Jakby co, to Ślubny sekundował nam telefonicznie uspakajając, że nie jestem zobowiązana do siedzenia z nim godzin pińcetstodziewincet! Ulga!

niedziela

to był bardzo dobry pomysł moich latorośli, by zając mi trzy dni ! Przynajmniej durne myśli nie latały mi po głowie! Córka Wiewiórka tez przybyla z odsieczą! Umówiłyśmy się na poniedziałek, na jej działkę! Ślubny znowu w dole! Przypomina mu się dawny czas, a ja zupełnie nie wiem, jak tamte złe chwile odgonić! Straciłam umiejętność perswazji, czy co? I dlaczego też budzę się co dzień o 3.30! Dokładnie wtedy, gdy zacząła się ta obecna historia?

poniedziałek

jak zwykle piekę bagietki. Dla Córki Wiewiórki i Magasi nastoletniej bardzo! Na działce Teściówka córczyna podniosła mi ciśnienie, ale się nie dałam! Jakby co, to chodziło o roboty ziemne, w których nie chciałam uczestniczyć! Ślubny rozweselił się, jak mu opowiadałam , w jaki sposób córczyną Teściową dostałam do pionu! I juz wiem, że humor oraz opowiadane "głupoty", to plaster na jego skołataną głowę!

wtorek

szajsowaty bardzo! Ślubny czuje się słaby i wyzuty z sił wszelkich! Ani chybi stres go zżera przed jutrzejszym najważniejszym badaniem! Uśmiecham się, ale też się boję!

środa! 

ja zupełnie nie rozumiem tego, że trzeba Ślubnego co dzień słać na rentgena, aby w końcu, prawie po tygodniu, posiłkować się tomografem, bo inaczej "ni widu, ni słuchu", i nikt nic nie wie???? Czy szpitalniki jakimś sposobem chcą mi prąd oszczędzać? Bo przecież po takim dawkowaniu promieniowania, to Ślubny świecić będzie, jak mu żarówkę w otwór gębowy się wciśnie!

czwartek

okazało się, że w opłucnej jest woda, serce powiększone i w śródpiersiu powiększone węzły! Te dwa ostatnie zdarzenia  nie dziwota, w 1992 też tak było po obydwu zawałach! Woda nas martwi bardzo! Będą mi przez nastepnych parę dni Ślubnego osuszać! Moją chudzinę!!! Toć to już wiór z niego ostanie się chyba! ;-(  Synekmuminek miał 15-lecie ślubu. Upiekłam torcik , kupiłam prezent, a ich ani widu, ani słuchu! Zjawili się po telefonie od mua. Ucieszone bardzo byli, i o to chodzi! 

piątek

przenieśli Ślubnego na inną salę! Trójkę! Nie byłoby żadnego halo, gdyby nie jeden z pacjentów, śmierdzących okrutnie, że aż dech zapiera! Wpadła więc moja sierota z deszczu pod rynne, bo uprzednio był w dwójce, tyle tylko, że współtowarzysz chrapał lepiej, jak pułk drwali! Ordynator nakazał na poniedziałek wypis zrobić! Póki co, nie cieszę się, bo łaska ordynatorsa, jak pańska, na pstrym koniu biega, i nie wiadomo, co w poniedziałek sie urodzi!

Synek Muminek miał egzamin ostatni dzisiaj. Trzymaliśmy kciukory wszyscy!

sobota

cały domek doprowadziłam do czystości prawie absolutnej. Uffff! No i zmieniło się ordynatorowi!!! Poniedziałek do domciu będzie, jak zdjątko wyjdzie korekt! Co było robić, gdy Ślubny nie w nastroju. Pojechałam do ogrodnictwa, i zamiast nietrafionych wczesną wiosną crazytunii, zakupiłam poczciwe chryzantemy. Oczywiście posadziłam, wywalając to, co było dotychczas w donicach! Pod wieczór przyjechali Młode - chcieli mi sprzedać Najnajmłodszą. Odmówiłam. Trudno, mogę być złą babcią, skoro u sąsiadek jestem złą żona, bo na zumbę jeżdżę, a powinnam się umartwiać, bo Ślubny w szpitalu! 

niedziela

super tak sobie poleżeć w łóżku! Nikt nie wyrzuca za wcześnie i smażenia jajecznicy nie chce! Ech! No dobra! Marzenia dobra rzecz, tyle tylko, aby za głosno o tym nie mówić! Ważne, aby jutro się zrealizowało to, co zapowiadają doktory! Nie wiem, czy zasnę i czy jutro od rana będę jak "na szpilkach"!

 poniedziałek

no, jest w domu. Ale huk roboty przed nami. Zapisać się do poradni kardiologicznej i pulmonologicznej, a także najważniejsze: zapisać się pilnie na badanie specjalistyczne węzłów chłonnych w poradni torakochirurgii w Gdańsku!!!

wtorek

to ostatnie polecenie chyba było powodem tego, że dosłownie niecałą godzinę temu karetka zawiozła Ślubnego z powrotem do szpitala z ostrym napadem dusznicy!!!

 

ZATEM KOCHANI!!!

Dziękuję za maile, sms-sy, telefony i wiele ciepłych słów !

Nie mam głowy do bloga, i nie wiem kiedy wrócę!

Trzymajcie się!

 

czwartek, 08 września 2016
Nie tak!!!

 

Za bardzo się chwaliłam! Za bardzo! Przecież  powinnam wiedzieć, że coś się stanie! Na mur beton!!! 

Pierwsza była panika! Potem stanowcze "nie" dla pozostania w domu, gdy dokładnie widać, że coś jest nie tak! Długie godziny oczekiwania na SORze, pod salą obserwacyjną, co właściwie sie dzieje!

A teraz?

Dom taki cichy się zrobił i jakby większy! 

Myśli, jak szalone, kłębią sie dotkliwie!

Czas odmierzany wizytami w szpitalu!

Ręce, w pierwszym odruchu, gdy wróciłam sama ze szpitala, wyczyściły wszystkie okna, a teraz nie umieją zająć sie czymś konkretnym, jedynie w nocy budzą się zdumione pustą poduszką obok mnie i nie bardzo wiedzą, co zrobić ze zbyt ogromnym łóżkiem!

Przecież nic nie zapowiadało tego, że wróci jak zły sen to, co odmieniło nam życie prawie ćwierć wieku temu!

Może to kara za coś?

22:21, fusilla , wszystkie
Link
niedziela, 04 września 2016
Jedenastkę czas zacząć!

Tak Kochani!

Te słodkości to dla Was, moi mili Czytelnicy. Dla wszystkich bez wyjątku!

Dla tych, co zawsze czytają i zawsze komentują!

Dla tych, co tylko czytają!

Dla tych, co wpadają i wypadają po chwili, bo im nie po drodze!

Dla tych, co podgladają przez dziurkę od klucza też!

Zaczynamy wspólnie jedenasty rok blogowania. Razem!

Przecież ciągle jesteście tu ze mną, i za to dla Was mój podziw. Bo Wam się chce czytać prawie ciągle to samo, gdy opisuję swoje zwyczajne życie, i nie narzekacie, gdy po raz nie wiem który ciesze się, że jestem szczęśliwa, że słonce świeci, że uśmiechają się ludzie, że żyję w najpiękniejszym miejscu na ziemii! 

Dziękując za wspólne dziesięć lat, liczę na dalszą wspólną wędrówkę!

Archiwum