Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
wtorek, 30 września 2008

Sieć!

Tak, jak większość z ludzi, jestem obywatelką "państwa sieci". Wystarczy, że przekroczę gdzieś granicę na lądzie, albo po wyjściu z samolotu na obcej ziemi odpalę komórkę, już jestem informowana, w jakiej prowincji się znajduję.

Komórka podaje mi potrzebne informacje: "jaki konsulat się mną zaopiekuje, jakie sa telefony alarmowe, w razie "draki" więc, podpowie, co może mi za pomoc zadeklarować!"

Z okazji świąt wszelakich namawia mnie na przeróżne loterie i promocje, czym mnie niezmiennie rozczula.

Ale czasami, najczęściej jesienią, znajduję się poza zasięgiem sieci. Dzieje się to zazwyczaj w przepastnych Borach Tucholskich.

Wtedy mój telefon najnormalniej w świecie panikuje, wysyła histeryczne komunikaty, że niestety on nic, a nic nie może. W końcu patrzy na mnie bezmyślną kwadratową źrenicą! Bezużyteczny kawałek plastiku!

Bo poza siecią jest..... "CISZA"!

I dobrze!

niedziela, 28 września 2008

DWÓJKA!

Skleroza ponoć nie boli! A ile się trzeba nachodzić! Aby odnaleźć!

A ja właśnie znalazłam taką zgubę!

Ni mniej, ni więcej, tylko 3 tygodnie temu minęły dwa lata, jak tutaj piszę!

Ten kwiat lotosu, to dla Was, moi Kochani Czytelnicy, Komentatorzy i Podglądacze! Bo nie czarujmy się! To, że lubię swoja pisaninę, to jedno.

A to, że gdyby nie Wy?

Przecież mnie by pewnie nie było. Jesteśmy razem, jak w symbiozie! I niech tak nadal zostanie!

Tego życzę sobie i Wam!

Na następne wspólne lata!

:-)))))

sobota, 27 września 2008

Stare kości!

Od wczoraj przepiękna pogoda, więc cały czas siedzieliśmy na naszej nadjeziornej działce. Ślubny zabrał się za przystrzyganie żywopłotów z tui. A ja, jak zwykle, za pielenie zielska, które zarasta mi  rabaty koło płotu i na skarpie nad strumieniem.

Dawno temu, kiedy byłam piekna i młoda, i mieliśmy działkę ogródkową, pieliłam zagonki w pozycji kucznej przez wiele godzin. Teraz, kiedy jestem tylko młoda duchem, a stawy kolanowe odmawiają posłuszeństwa, pozostaje mi tylko pozycja w skłonie na wyprostowanych nóżętach, z wypięciem tylnej niewymownej! Efekt wiadomy. Obolałe nogi i pupa.

Dlatego szybciutko pędzę Was poodwiedzać i zalegam w poziomy!

Miłego weekendu!

środa, 24 września 2008

"Grzyby” J.Brzechwa.

Król Borowik Prawdziwy szedł lasem
Postukując swym jedynym obcasem,
A ze złości brunatny był cały,
Bo go muchy okrutnie kąsały.
Tedy siadł uroczyście pod dębem
I rozkazał na alarm bić w bęben:
"Hej, grzyby, grzyby,
Przybywajcie do mojej siedziby,
Przybywajcie orężnymi pułkami.
Wyruszamy na wojnę z muchami!"

Odezwały się pierwsze opieńki:
"Opieniek jest maleńki,
A tam trzeba skakać na sążeń,
Gdzie nam, królu, do takich dążeń?!"

Załkały surojadki:
"My mamy maleńkie dziatki,
Wolimy życie spokojne,
Inne grzyby prowadˇ na wojnę."

Zaszemrały modraczki:
"Mamy całkiem zniszczone fraczki,
Mamy buty wśród grzybów najstarsze,
Nie dla nas wojenne marsze."

Zastękały czubajki:
"Wpierw musimy wypalić fajki,
Wypalimy je, królu, do zimy,
W zimie z tobą na wojnę ruszymy."

A król siedzi niezmiennie pod dębem,
Każe znowu na alarm bić w bęben:
"Przybywajcie, pieczarki, maślaki,
Trufle, gąski, purchawki, koźlaki,
Bedłki, rydze, bielaki i smardze,
Przybywajcie, bo tchórzami pogardzę!"

Ledwo rzekł to, wtem patrzy, a z boru
Maszeruje pułk muchomorów:
"Przychodzimy z muchami wojować,
Ty nas, królu, na wojnę prowadź!"

Wojowały grzybowe zuchy,
Pokonały aż cztery muchy.
Król Borowik winszował im szczerze
I dał wszystkim po grzybowym orderze.

Jestem skonana. Trzy kosze grzybów - same czarne łebki, czyli inaczej podgrzybki, świeżaczki jednodniowe. Przytargane i przerobione! Dwa sita pełne, się suszą. Krajanka do smażenia z jajcem i cebulką, do pizzy i zapiekanek,w osolonej wodzie się gotuje, a musi 1 godz. Jutro i pojutrze poprawię ( gotowanie po 0,5 godz. i  po 15 min.). Słoiczki z małymi łepkami w aromatycznych przyprawach i zalewie octowej już stygną.

A jutro dubelt. Na prawdziwki, kozaki i brzozaki w nasze tajemne miejsca jedziemy.

A teraz tylko na życzenie ulubionych Bloxowiczek:

1. Dla SAD

Zdjęcia płachetki szlachetnej w różnych stadiach rozwoju:

 - świeżo wyszła spod mchu

- osobnik dorosły, proszę zwrócić uwagę na tzw. obrączkę na nóżce: to znak rozpoznawczy!

1. Dla VEANKI

 - czerwony muchomorek w białe kropeczki. Bardzo trudno było znaleźć!

Przepraszam, że nie mam czasu do Was zaglądać z wizytą! Po szaleństwach grzybowych się poprawię. No, i kiedy mnie Ślubny dopuści do kompa, bo namiętnie ćwiczy program Autocad, który mu do pracy jest potrzebny!

poniedziałek, 22 września 2008

Nie każdy jest Katarzyną Grocholą!

W jednym z wywiadów pisarka powiedziała, że: " To, co w życiu dostałam od ludzi w ramach bezinteresownej pomocy, nigdy mnie nie upokorzyło. Będąc dojrzałą Kobietą, przyjmuję to, co mi się daje, z ogromną wdzięcznością. Myślę, że to wielka sztuka nauczyć się brać".

Dlaczego ja o tym?

Bo bardzo poważnie ostatnio zastanawiam się nad tym, że chyba już nigdy w życiu ( nomen omen) nikomu nie pomogę. Zawsze robiłam to bezinteresownie, nie oczekując dowodów wdzięczności. No, może na jedno proste słowo: dziękuję - tak! Takie wyniosłam wychowanie z domu , to wpajał mi mój Tato.

Właśnie niedawno dostałam od osoby, której pomogłam, tak paskudny dowód wdzięczności, że....

Szkoda słów!

Może powinnam się odgryźć tym samym? Zmieszać z błotem?

Ale co z robić z następną nauką mojego Taty: " gdy ktoś na Ciebie z kamieniem, Ty do niego z chlebem"??? Też wyrzucić do lamusa wartości dzisiaj zupełnie zapomnianych?

sobota, 20 września 2008

Prawda i fałsz - ( przeczytane dawno temu )

 "Były sobie dwie wioski.

Jedna, w której zawsze mówiono prawdę.

I druga, w której zawsze kłamano.

Pewnego dnia jakiś podróżny stanął na rozstaju dróg. Wiedział, że jedna z nich prowadzi do wioski, w której zawsze mówi się prawdę. W tej wiosce mógł liczyć na poczęstunek i dach nad głową. Druga droga wiodła do wioski, w której wszyscy kłamali.. Tam mógłby zostać pobity, obrabowany, albo nawet zamordowany. Na rozstaju dróg stał człowiek, ale podróżny nie wiedział, z której pochodzi on wioski: tej, w której zawsze mówiono prawdę, czy z tej, w której mieszkali kłamcy.

- Możesz zadać mi jedno pytanie – powiedział człowiek – Tylko jedno.

Podróżny zastanowił się, dokładnie przemyślał propozycję i w końcu zdecydował.

Wskazał na drogę, która prowadziła w lewo, i zapytał:

- Czy to jest droga do twojej wioski?

- Tak – odpowiedział człowiek.

Podróżny kiwnął głową, podziękował i ruszył w tamtym kierunku.

Wiedział, że jeśli rozmawiał z człowiekiem z wioski, w której zawsze mówiono prawdę, to wskazana przez niego droga tam właśnie go doprowadzi.. A jeśli spytał o drogę kogoś z wioski kłamców, wtedy ów człowiek musiałby skłamać i również odpowiedziałby twierdząco.

Niezależnie od tego, czy napotkany człowiek był kłamcą, czy zawsze mówił prawdę, udzieliłby tej samej odpowiedzi."

To była bajka. W życiu jednak nieraz stajemy na rozstajnych drogach. Co wtedy nami kieruje przy dokonywaniu wyborów?

czwartek, 18 września 2008

Na odwrót!

Chłop w chałupie, to wrzód na......tylnej części ciała! Tak mawiała moja babcia. I chyba coś w tym jest. Mój ślubny został wyrzucony z pracy na 3 tygodnie zaległego urlopu. Pogoda taka, że raczej nie można jechać na działkę nad jeziorem, by tam coś ściubić. Grzyby słabo rosną i trzeba niezłych kilometrów się nachodzić, by coś znaleźć. Skończyło mi się więc czasowo beztroskie brylowanie między domem a koleżankami. Mam poświęcać czas Ślubnemu. I to nie szkodzi, że to spędzanie razem czasu, to często milczące bycie ze sobą, kiedy to on pracuje ciężko nad pilotem do telewizora, a ja albo czytam, albo coś "ściubolę". Liczy się sama obecność. Ponieważ niezwyczajna jestem takich "ekscesów"  :-)))) postanowiłam, że dziś jedziemy na wycieczkę do Szymbarku.

Zaraz po śniadaniu, odpaliliśmy naszą pandarettę i.... jazda w kierunku Kościerzyny. Już po godzinie byliśmy na miejscu, w skansenie.

Najpierw obejrzeliśmy najdłuższą deskę świata, która jest odnotowana w Księdze Rekordów Guinessa ( 12.06.2002r.). Została wykonana ze 120 letniej daglezji, wysokiej na 51 m, wazy 1100 kg, a przenosiło ją 34 ludzi.

Tuż za muzeum ciesielnictwa z historycznymi eksponatami do obróbki drewna znajduje się dom Sybiraka, którego w końcu XIX w. zbudowali zesłańcy ( dom ma 240 lat ). Dom ten przebył 8100 km, aby w końcu stanąc w tym miescu.

 

Tuż obok znajduje się zrekonstruowany barak z łagrów syberyjskich, a także stacja " pociągu do nikąd", którym wywożono zesłańców na Syberię.

O historii wojennej Gryfa Pomorskiego  (  tajna organizacja wojskowa  z czasów II wojny św. ) czytaliśmy we wnętrzu bunkra.

A na koniec symbol świata pełnego sprzeczności i zagrożeń, których twórcami są ludzie. Dom do góry dogami! Już przy wejsciu zaczyna szaleć błędnik. Tylko mocne trzymanie się ścian i spogladanie w górę pozwala jako-tako przespacerować się po tym dziwnym domu.

Obejrzeliśmy także stół noblisty im. Lecha Wałęsy, replikę 300 letniego dworu spod Wejherowa, a także smakowaliśmy przepyszny chleb ze starodawnego pieca chlebowego.

I dzionek minął, jak z bicza trzasnął!

wtorek, 16 września 2008

MNIAM....!

Nie oddam za żadne skarby świata! Kurek smażonych na "masiłku" z dużą ilością cebulki i jajcami!

Ale zapraszam! Cała ogromniasta patelnia płachetek szlachetnych czeka na przemiłych gości! Grzybek to szlachetny, bardzo "delikutaśny" i smaczny!

Częstujcie się!

Smaczności!

niedziela, 14 września 2008

Już!

Jeszcze czuję odciski na " tylnej, niewymownej"! Jeszcze nie pasują mi tutejsze koleiny codziennych dni! Być może dlatego, że dziś niedziela. Dopiero co wróciłam od Córci. Wczoraj wizyta u  nas Synka i powitanie nowego Przedszkolaka - najmłodszej Wnusi. A ja nadal szukam swego azymutu. Wiem, że go w końcu gdzieś tam znajdę, ale póki co, rozbita się czuję na drobniutkie kawałeczki. I tylko niezwyczajna troskliwość osobistego Ślubnego powodują, że jeszcze się trzymam " w kupie"!

Za parę dni to się uładzi. Wiem! Odzwyczaiłam się od komputera tak bardzo, że dopiero teraz zrobiłam porządki na kontach pocztowych. Nie mam jednak siły  na odwiedziny u moich ulubionych, za co przepraszam, i obiecuję poprawę! Trudno! Kwarantanna musi być!

Cierpliwości!

Archiwum