Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
środa, 20 września 2006
Nadchodzi ocieplenie???

12:42:23

W ostatni weekend  przyjechali do nas nad jezioro młodzi z dzieckiem. Niby nic wielkiego, ale dla mnie niespodzianka, bo przez całe lato synowa się u nas w chacie nie pokazywała. Stosunki między nami chłodne były bardzo i prawie wyglądało na to, że po wyprowadzce na swoje "śmieci", będzie tak samo. Jakie więc było moje , miłe zresztą zdziwienie, gdy przez całe dwa dni odnosiła się do mnie prawie serdecznie. Ba, nawet dwa razy sie pomyliła i "mamo" do mnie powiedziała, co sprawiło, że prawie szczęka mi opadła ze zdumienia. Do tej pory było tak, że albo zwracała się do mnie bezosobowo, albo w porywach serca, per "babciu". Czyżby następowało ocieplenie? Byłoby dobrze, nie tylko ze wględów na nas obie, ale dla całości stosunków rodzinnych.

Tak, po prawdzie, ja się nie upieram przy tej mamie. W końcu jestem dla niej obca kobietą, z którą jest połączona mężem i dzieckiem. Mogłaby ta babcia zostać, bo to prawda i pewnie synowej łatwiej to wydusić z gardła. Najgorsza jest taka forma bezosobowa, rzucania słów w przestrzeń. I domyślaj się człowieku, czy to napewno o ciebie chodzi.

Jedna z moich koleżanek z synową jest na ty. Stwierdziła, że przecież matką to ona jest dla swoich dzieci, a różnica wieku jej zupełnie nie przeszkadza, by się tykać. To nawet dobry pomysł, ale chyba tylko wtedy, gdy z synową się jest na stopie prawie koleżeńskie, tak jak u mojej koleżanki. Jeśli jednak jest tak, jak w naszym przypadku, kiedy przechodziłyśmy przez parę faz od tolerowania ( z mojej strony ) do prawie nienawiści ( z jej strony) to nie wiem, czy to miałoby sens, chociaż ja nie mam i nie miałam nigdy oporów z przechodzeniem na ty z osobami młodszymi ode mnie o całe pokolenie.

Ano nic! Pożyjemy, zobaczymy!

poniedziałek, 11 września 2006
Lekki dyskomfort!

Zawsze, gdy moje ślubne szczęście ma urlop, ja czuję się niedowartościowana!

Nie, nie! Nie jako osoba!

Brzęczącej mamony mi brakuje najzwyczajniej.

Tak się złożyło, że dobrych parę lat temu, kiedy na rynku pracy była u nas straszna posucha i co chwile lądowałam na bezrobociu, zarządzanie naszymi funduszami przejął mój slubny. Zbiegło się to w czasie  z tym, że w jego firmie wszyscy dostali swoje konta. Jakoś później, gdu już miałam stałe wpływy - nie pomyślałam o założeniu własnego konta, bo nawet nie widziałam potrzeby. Jak chcieliśmy wziąźć jakiś kredyt, to nawet było lepiej, że gotówka przychodziła z kilku źródeł. Potem ja jeszcze dodatkowo pracowałam w barach latem i nigdy nie narzekałam na brak "swoich" zaskórniaków.

Ale już w barach nie chce mi sie dorabiać, bo z wiekiem stwierdziłam, że mi za ciężko. Natomiast brak mi właśnie takiej możliwości zagospodarowania "lewego - mojego" grosza z codziennych wydatków, jak jesteśmy tu na wsi i ślubny właściwie robi wszystkie zakupy w mieście, gdzie jest taniej.

Powie kto, baba się czepia. No, może, bo przecież to sytuacja raz na jakiś czas, gdy jestem odcięta tak zupełnie od kaski. Ale dyskomfort jest. I nie chodzi tu wcale o tak zwane podbieranie, bo gdy coś potrzebuję, to zawsze grosz dostanę. Ale jakoś mi dziwnie właśnie wtedy prosić go, aby dał mi parę papierków, bo wtedy lepiej się czuję.

środa, 06 września 2006
Wnuki się starzeją!!!!!

Dziś idziemy na urodzinki najmłodszej wnusi!

Mój Boże! Tak niedawno, to jeszcze kruszynka była, a dziś już biega i mądruje się po swojemu! Czas jednak zaiwania z szybkością świetła, ani się człowiek spostrzeże, jak mu wnuki się starzeją!

wtorek, 05 września 2006
Trzymać palec prosto w d....?

Przez całe życie pamiętam nauki mojego Ojca, że skoro jestem najstarsza z rodzeństwa ( a było nas czworo ), to muszę być mądrzejsza, ustępować w razie kłótni i zawsze pierwsza wyciągać ręke do zgody.

Sprawdzało mi sie to zazwyczaj dość dobrze, nie tylko w kontaktach z braćmi, ale w normalnym, dorosły, życiu.

Ale ostatnio mam wątpliwości, czy tak zawsze należy ustepować, czy przysłowiowy palec w "czterech niewymownych" trzymać na siłe komuś, kto po prosu to olewa.

Mam koleżankę. Jest z gatunku tych, co to wszystkie rozumy pozjadały i zawsze mają rację, a gdy jej tego nie przyznasz, to nie odzywa się dopóty, dopóki jej nie przeprosisz. Znosiłam jej różne wyskoki, ba - nawet razem pojechałyśmy na wczasy. I chociaż bałam sie, jak to tez będzie nam 24 godziny przez 7 dni, to Ona chyba dała sobie na wstrzymanie i pobyt ten wspominam jako najpiekniejsze moje spełnione marzenie! Od roku Ona pracuje w Niemczech, jako osoba towarzysząca starej babci.Miałyśmy niepisana umowę, że aby jej osłodzić trudy pobytu na obczyźnie będę jej wysyłała co dzień sms-y, co też robiłam. Ale nie wiedziałam, że ta komunikacja między nami stanie się zarzewiem prawie konfliktu. Ostatnio, przed paroma tygodniami przepraszałam ją, bo zwróciłam jej uwagę, moim zdaniem bardzo delikatnie, że wysyłanie błachych sms-ów o godzinie 5,30 rano, to lekka przesada. Oczywiście to powód był do ciężkiej obrazy i tego, że jak zadzwoniłam z przeprosinami, to się dowiedziałam, jaka to ja jestem wstrętna. W życiu tylu inwektyw nie wysłuchałam na swój temat, co wtedy.

No nic, jakoś to przełknąłam, zwalając na karb jej stresu obczyźnianego, i dalej pisałam te sms-y. Tydzień temu opisałam, jak mi dobrze na mojej działce, jak piekny jest wieczów . W zamian otrzymałam odpowiedź, że jestem chora i mam się leczyć, albo nie pić! Szczęka po prostu mi opadła, bo zupełnie nie wiem, co ją do takiej odpowiedzi sprowokowało. Nie odezwałam się od tego czasu, jedynie wysłałam kartke z życzeniami urodzinowymi. Ona milczy. A ja zadaję sobie głupie pytania. Pierwsza zadzwonić czy dać sobie spokój z tą znajomością? Być mądrzejszą czy obrażoną?

Nie przymierzając problem, jak u nastolatek, które pokłóciły sie o byle co!

poniedziałek, 04 września 2006
1. /06 ??????

Po raz pierwszy tutaj!

Jeszcze nie wiem, jak mi tu będzie, bo najnormalniej w świecie się ukrywam, a byłam prawie dwa lata gdzie indziej.

Ale mam już dość, ukrywania się, zmiany nicków, pisania półsłówkami, bo nieopacznie wyczajono mnie.

Byłam tez na tyle głupia, że pochwaliłam się kilku najbliższym koleżankom! Teraz One zamiast komentować u mnie na stronie, robią po znajomych głupie aluzje.

Mam nadzieję, że uda mi się tego tym razem uniknąć!

Ano zobaczymy!

Archiwum