Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
środa, 30 sierpnia 2017
Wolno, wolno, wolno....

.... i z niespodziewajkami różnistymi: mniejszym lub większymi też!

Mija prawie półtora miesiąca, odkąd odebrałam Ślubnego ze szpitala! I co? I pstro! Bo co dzień, nie wiadomo co! 

Bo trzeba zmienić wszystko! Dosłownie! Nasze dotychczasowe życie i przyzwyczajenia, nasze rytuały i nasze umówione sygnały, smaki, majaki i sny także! To nie śmiech, te ostatnie słowa, to prawda najpradziwsza!

Ja jestem inna, i On jest inny! Tyle tylko, że każde z nas inaczej! Nie byłoby z tym problemu, gdyby nie to, że brak kompatybilności sie zrobił! Czasem mam wrażenie, że egzystujemy na zupełnie innych planetach! 

Wiem, czas najlepszym lekarstwem! Czasu aż za dużo! Dla mnie przynajmniej. Przesypuje się bezproduktywnie przez palce, bo przecież wszystko co robię wokół Ślubnego, to w mgnieniu oka się dzieje, na pamięć dawną, a ta nowa to zupelnie szybka, tyle tylko, że obca jakaś, czy co!

No i pola walk sie różne potworzyły. Na ten przykład: pole jedzeniowe. Prościzna niby, ale nie ma lekko! On nie ma smaku, schódł , a potem przytył wedle neurologa za dużo ( 6,5 kg). Trza pilnować wagi. Co do joty! I pić dużo trzeba! 2 literki dziennie wedle lekarza rodzinnego! A tu siurpryza, bo Ślubny jak pił do tej pory niecały literek, to już radocha była! A teraz to katorgą jest picie 1250 ml, co nakazał kardiolog, a to absolutne minimum. Pije więc ta moja sierota, a brzuch mu się robi twardy, jak bęben, i jeść mu się nie chce zupełnie. I słabnie! Do tego mu serducho czasem robi niespodziewajki, i wali, jak głupie! Mamy wtedy pot i zimność czoła, a ja mam wrażenie, że lecę razem z nim  wniebyt!!! Gdy za chwilę luz, blues i cisza!

Siły niby trzeba na zamiary, tak? Ale kto wytłumaczy to Ślubnemu,który zawsze coś tam grzebał, naprawial, poprawiał, odnawiał, i w ogóle złota rączka był nie tylko w naszym obejściu, ale i dla sasiadów! Gdy pierwszy raz poszedł ze mną na spokojny spacerek, ,taki półgodzinny , to pół dnia przeleżał ledwo dychając! Ale dalej próbuje, i nadal sie przekonuje, że niestety, tak szybko to się nie da! Wiadomo, że co nagle, to po diable, ale nie dla Ślubnego! Któren ciągle próbuje przeskoczyć samego siebie, a efekty wiadome są przecież.

Najgorsze jest to, że nie przyjmując oczywistości, Ślubny buntuje sie przeciw wszystkiemu, a każda moja interwencja jest odbierana jako napaść na jego osobę! W końcu, tylko mnie ma pod ręką! I wydawałoby by się, że powinnam się na to wszystko przygotować i mieć jego ataki za nic, ale to nie jest proste! Sama się dziwię sobie, że odbieram to personalnie, tłumaczę się i to, co się dzieje, jako długotrwały proces rehabilitacyjny po cięzkiej chorobie, tyle tylko, że nic z tego, co mówię, nie pada na podatny grunt! A może się mylę? Może to tylko jego osłona przed niewiadomą, ktora czai się gdzieś za rogiem? Sama nie wiem! 

Jedno za to wiem!!!  Się nie dam! I szlus!!!! Bo w imię czego? Tego, że nie pojedziemy w tym roku nigdzie, i musialam odwołać rezerwację naszej wycieczki? Nie! Poczekamy! Już moja w tym głowa, aby było tak, jak trzeba! A Ślubny? Ślubny nie będzie miał wyjścia! Musi być dobrze, więc On musi w końcu być po mojej stronie!

niedziela, 20 sierpnia 2017
Się wkurzyłam!!!

I to nieźle, zważywszy, że na tym blogu wpisów politycznych raczej ze świecą szukać!

Ale jak usłyszałam z ust pewnego ministra, że marszałek naszego województwa ma sprzątać pobocza dróg, to szlag mnie dosłowny trafił. Akurat bowiem tak sie złożyło, że gościliśmy francuską dziewczynę naszego Wnuka. I pokazać jej chciałam piękno naszego regionu. Było to w parę dni po ogromnych nawałnicach. Zdecydowaliśmy jednak, że pojedziemy do Szymbarku. Trasa naszej jazdy przebiegała więc przez Męcikał, Brusy, Lubnię, Lipusz i Kościerzynę, czyli rejon, który prócz pobliskiego Rytla, najbardziej ucierpiał. To co mijaliśmy po drodze było koszmarem z najbardziej złego snu. Obrazy telewizyjne w ogóle nie oddają rozmaru strat!!! Szok po prostu i łzy się same cisnęły do oczu!

A droga była przejezdna całkowicie. Fakt, że pobocze prawie nie istniało, bo w jego obrębie walały się pozostałości po drzewach i krzakach przydrożnych. Ale nie widziałam żadnego kierowcy, który na drodze robiła szybkie rajdy, wyprzedzał na styk, czy tym podobne historie. Rozumiem zatem, że władzy naszej droga bez poboczy przeszkadza w jeździe! Stąd atak na marszałka? Ja akuratnie wywiedziałam się, czy droga jest przejezdna, ale gdyby to był zwykły turysta, chcący tamtędy przejechać? Tez marudziłby, że poboczy brak? Raczej byłby zadowolony, że może z drogi korzystać. Bo to było głównym celem w pierwszych chwilach po nawałnicy - udrożnić drogi, by nieść pomoc mieszkańcom! Na porządki posrednie zawsze przyjdzie czas!

Potem jeszcze niedorzecznik tłumaczył, że wszystko zawinione przez władze samorządowe, które nie powołały sztabów! I stąd trudność z dotarciem informacji do wojewody! No, śmiech na sali po prostu. Gdyby tak miało być, to ludziska do tej pory nie widzieliby znikąd pomocy! Za to sztaby by były!

Na koniec parę zdjęć z wycieczki rowerowej po naszej leśnej ścieżce. W sumie trochę nielegalne te zdjęcia, bo dopiero na powrocie zorientowalam się, że jest zakaz wstępu do lasu.

A ponadto, normuje mi się powolutku wszystko, co oczywiście nie znaczy, że jest super, dziś jednak nie o tym. Będzie zaś! Trochę mam jeszcze następny tydzień napakowany różnymi terminami, zwłaszcza lekarskimi, ale sobie myślę, że będę miał już więcej możliwości, aby się uaktywnić, Was poodwiedzać nie tylko zza dziurki od klucza! A tęsknię przecież do tego, jak nie wiem co!

Archiwum