Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
wtorek, 14 lipca 2009

Tylko parę godzin!

Jeszcze w niedzielę przed południem podziwiałam regaty pięknych żaglówek na jeziorze, po południu nadjeziorna działka była pełna gwaru Dzieci i Wnuków, wieczorem zaś powrót do domu, po półtoramiesięcznej nieobecności. Wczorajszy dzień to "odgruzowywanie" mieszkania - ciekawe, skąd tyle kurzu się bierze, chociaż nikogo nie było? Na dzisiaj zostało mi tylko ufarbować włosy i zrobić pedicure. No, i spakować się!

Tak, tak! Jadę znowu do Niemiec. Sama się sobie dziwię, bo po ostatnim niezbyt fortunnym pobycie, byłam zdecydowana dać sobie z tym wszystkim spokój. Już nawet zaczęłam sobie organizować jakieś zajęcia, bo przecież tak zupełnie bez tego, to ja nie potrafię. Zapisałam się na uniwersytet trzeciego wieku, kupiłam kijki do nordic walking, i dwa razy dziennie maszeruję po godzinie. Od sierpnia miałam zacząć pracę jako niania, na parę dni w tygodniu, po parę godzin. A tu przed tygodniem, zadzwoniła do mnie Helene - synowa pierwszej Babci, u której prawie rok pracowałam - z ogromną prośbą, abym przyjechała opiekować się jej Mamą. I tak długo ( dwa dni ) wierciła mi dziurę w brzuchu, że się zgodziłam. Być może decyzja na "tak" była także dlatego, że poczułam się jakby dowartościowana, bo w końcu, ktoś tam ( i to Niemka ) docenił mnie, że jednak potrafię dobrze się opiekować. Może to i śmieszne, ale tak się poczułam. Więc jadę. Rodzinę już znam, okolice Duren też, będzie dobrze.

To do napisania za 6 tygodni!

niedziela, 12 lipca 2009
Z ROWERU!

Wakacyjna rozrywka: chodzenie o kijkach nordic walking i oczywiście rower.

Tym razem zapraszam na 45 km wycieczkę objazdową wokół mojego jeziora.

środa, 08 lipca 2009
ENERGIA MORZA

Kiedy ciut-ciut robi mi się pod górkę, mogę być pewna, że naładuję się pozytywną energią nad Bałtykiem. Okazja była stosowna w ubiegły weekend, bo to i Australijczycy byli gościnnie na ziemii gdańskiej, i odbywał się Zlot Żaglowców, no i zaprosiła mnie taka jedna wspaniała Wariatka.

To było istne szaleństwo ogarnięcie tego wszystkiego: zwiedzanie żaglowców, pływanie po porcie, oglądanie nocnej Gdyni ze starej brygantyny,  kolorowe pokazy akrobacji i sztucznych ogni, fantastyczny koncert Perfectu. No i długie polaków rozmowy przy piwie. I dziesiątki kilometrów w nogach!

Ale było warto! 

środa, 01 lipca 2009
Z ŁÓDKI

Sąsiad pojechał odwiedzić syna w Irlandii. Za opiekowanie się swoją działką, czyli baczenie na ewentualnych złodziei i koszenie trawy, pożyczył nam swój silnik do łodzi.

Tośmy sobie urządzili randkę na jeziorze! A co!

Macham łapką do Wszystkich!

Archiwum