Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
niedziela, 17 czerwca 2018
Dzień baaardzo Rodzinny!

Tydzień poprzedni zaczął się spokojnie, bo wcześniej tylko wstąpili do mnie Wielkopolanie, a potem dawno nie widziana Mazowszanka! A gdy już wizyty się odbyły, pojechałam sobie w tylko mi znajome miejsca, pełne zapachu poziomek! Nazbierałam 4 pojemniczki po mascarponowym serku! Parę dni spokojności po tym było.

Ale spokój nie na długo, bo skoro świt, pod koniec tygodnia- czyli mniej więcej około 11 - zjechali się młodsze dziecka na śniadanie, aby zaraz potem kibicować pływakom, co tłumnie przybyli nad nasze jezioro. Odbywał się bowiem czwarty triathlon Marbruku. Ludziów jak mrówków, gwar, skwar i jaśnista z ogonkiem, to mało powiedziane. My na całe szczęście, mamy chatkę pod koniec jeziora i możemy w każdej chwili skryć się na naszym spłachetku. Co oczywiście popełnialiśmy z ochotą wielką.

W międzyczaszasie okazało się , że Synek miał cel bardzo szczytny - nie tylko odwiedziny, gdyż umyślił tujowy żywopłot ogarnąć, by nie tylko leciał w oba boki, ale i wzdłuż, a także po kątach przeróżnych. Dziecię moje, które nigdy  w życiu tego nie robiło, porwało się jakby z motyką na słońce, ale ..... i Córcia ,która w międzyczasie do nas dobiła, i Synówka, tak chłopaka dopingowały, że obgolił był cały zielony płot, a potem, tośmy podziwiali tego efekt wszyscy cuzamen do kupy przy kolacji, która smakowała najbardziej pracusiowi.

 A potem były gadki-szmatki, przeróżne zajawki, wspominki, i cuda wianki na temat Ojca i Dziadka, i robiło się mgliście i szkliście, oczyska łzawiły, myśli biegały w poprzek i na wskoś nas, i na koniec Wnuczki nas doprowadziły do porządku, bo jak to tak, aby się mazali wszystkie, a tu trzeba nad jezioro biec, bo cuda wianki się dzieją! 

Tośmy uściskali się serdeczniście, i poleciało całe towarzystwo ku ludziom!

Zostałam sama. Dopiłam truskawkową margeritę i ....... tęskniąc, całym serduchem jestem za moimi Kochanymi! Bo jakby nie było, RODZINA zawsze górą!

Archiwum