Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
środa, 25 maja 2016
Rodzicielstwo!

Piękna Rodzinka łabędzia, prawda? Widuję ją bardzo często, bo na niedalekich trzcinowiskach ma swoje gniazdo. Był taki moment, że wszyscy - mieszkańcy przyjeziornych uliczek - byliśmy zachwyceni, gdy Tata-łabędź holował na swoim grzbiecie dwa pisklaki, a reszta domagała się tej podwózki także, wyczyniając w wodzie różne harce. Niestety, gdy to widzieliśmy, nie miałam przy sobie aparatu i komórki, by uwiecznić te rodzinne, łabędzie więzi.

Zawsze jednak też jest tak, że to Tata-łabędź podpływa do brzegu w nadziei na jakiś smaczny kąsek od ludzi, a łabędziowa Mama czujnym wzrokiem omiata całe towarzystwo, wodę i przyległości, aby w razie jakiegokolwiek zagrożenia dać sygnał do odwrotu!

A jutro akurat Dzień Matki!

Progenitura już się zapowiedziała w całości, czyli z przyległościami. Mam akuratnie trochę przerwy, bom napracowała się już trochę. Okna umyte, już chyba nareszcie przestało pylić. Pranie zaraz będę zbierała z suszarki ogrodowej. Upieczone dwa rodzaje ciasteczek owsianych, jedne chrupkie, drugie bakaliowe bardzo. W zamrażalniku chłodzi się ciasto do szarlotki z bezą! Lody kupiłam wczoraj, jutro jeszcze tylko ubić śmietanę do tych słodkości. No i mięsiwa się w lodówce macerują na jutrzejszego grilla. 

O! ŚLubny na kawę woła, to lecę! 

Jeszcze tylko dla wszystkich jutrzejszych Mam serdeczności podsyłam, z życzeniami najpiekniejszych chwil spedzonych z Dziećmi, i tymi najmniejszymi, i tymi dużymi! :-)))

czwartek, 19 maja 2016
Kwiatowo

Pomna byłam ubiegłorocznego rozczarowania, które przeżyłam w ogrodnictwie, gdzie od lat się zaopatruję. Gdy chciałam kupić kwiaty zaraz na poczatku maja,  właściwie nie było w czym wybierać, bo szklarnie były już ogołocone. W tym roku pojechałam tam już w połowie kwietnia, kiedy było w miarę ciepło, słoneczko już nieźle operowało na niebie i raczej nic nie zapowiadało tego, czego byłam świadkiem na początku mijającego  tygodnia. Dla spokojności, przez dwa tygodnie doniczki z kwiatami co dzień wystawiałam z domku gospodarczego na zewnątrz, aby się zahartowały, a na noc wracały do środka. 

Dopiero tuż przed pierwszą majówką, poszły kwiaty w donice tarasowe, i wszystko było w jak najlepszym porzadku. Przyjęły się wszystkie, zaczęły pięknie zakwitać, ciesząc oczy swoimi barwami, i utwierdzając w przekonaniu, że dokonałam właściwego wyboru. Tego roku bowiem na taras wybrałam przede wszystkim crazytunie, do tego na schody tarasowe -heliotrop, a na schody wejściowe - mieszankę różnokolorowych prymulek ze stokrotkami.

Z krzewów, niestety częściowo zmarzł mi migdałek, obecnie kwitnie tylko kalina, bo forsycja już ma tylko liście, a u klonu ozdobnego liście dopiero zaczynają się rozwijać. 

Niestety, trzy ostatnie dni poczyniły niezłe spustoszenie, zwłaszcza na tarasie. Dwa dni prawie bez przerwy, na zmianę padał grad wielkości grochu i ulewny, zimny deszcze. Większość kwiatów crazytunii po tych nawałnicach wyglądała tak, jakby pocięto płatki żyletkami, a liście sa pełne dziur. Natomiast heliotrop stoi jakby w miejscu, i oczywiście stracił wszystkie drobne kwiatki. Mam nadzieję, że to wcześniejsze hartowanie jednak coś dało, i nie będę musiała wszystkich kwiatów wymieniać na nowe.

Na pociechę wkleiłam sobie zdjęcia pięknych jabłoni naszego sąsiada, który akurat  zajęty jest miodobraniem. Dobra wiadomość jest taka, że zbiór miodu mniszkowego jest bardzo, ale to bardzo obiecujący. Wirówki furczą i już lada dzień będziemy się delektować pierwszym, tegorocznym miodkiem! :-))))

czwartek, 12 maja 2016
Co widać ze ścieżki?

Sezon rowerowy zaczął się jeszcze przed świętami, ale tak regularnie, to jeździmy sobie po naszych ścieżkach dopiero od koncówki kwietnia. Trzeba przyznać jednak, że długa przerwa nie sprzyja w jeździe. Wprawdzie mamy sąsiadów z drugiej strony od brzegu, którzy zaczęli już od marca, ale ja niekoniecznie lubię jazdę na misia, czyli okutana w czapki, szaliki i grubą odzież. Ale po pierwszym razie myślałam, że ducha wyzionę, a nogi sprawiały wrażenie, jakby ich nie było. O tylnej niewymownej już nie wspominam, bo rozumie się samo przez się. 

Teraz jest o niebo lepiej, chociaż zdarzają się momenty słabości. Najczęściej wtedy, gdy jest i rower, i zumba, i oczywiście wieczorna gimnastyka. Myślę sobie jednak, że w miare upływu czasu będzie coraz łatwiej, bo w koncu organizm też musi sie przyzwyczaić!

A kiedy się już wsiądzie na to siodełko, pogoda piekna, humor dopisuje, towarzystwo też, to i różne ciekawe rzeczy z tej wysokości się zobaczy!

Dość często zdarza się, że mieszkańcy posesji nad jeziorem, wyrzucają do wody wycięte iglaki. Według Ślubnego nic w tym nagannego, bo taki odpad jest doskonałym miejscem składania skrzeku przez żaby, a także ikry przez ryby. Ptaki nadwodne także adaptują te krzaki, zwłaszcza wtedy, gdy te oderwą się od trzciny i swobodnie pływają. Właśnie takie pływające wyspy obserwujemy od kilkunastu dni. Widać dokładnie, że ptakom na nich całkiem dobrze jest!

Na płyciżnie, między Jeziorem a Strugą obserwowaliśmy niedawno, jak łabędź dba o czystość swoich piór. Trwało to i trwało, już chcieliśmy odjeżdżać, szykowałam się do schowania aparatu, a ptak niespodziewanie machnął skrzydłami, ledwo udało mi się go złapać w obiektyw, niestety, nie całkowicie.  Staliśmy potem jeszcze z pół godziny, czekając na powtórkę, ale zero reakcji. Spokojnie sobie głaskał piórka, za nic mając nasze pomruki i nawoływania! :-)

Na niektórych odcinkach leśnych ścieżek, nie jest za bardzo bezpiecznie! Bo na ten przykład wiszą tuż nad głową takie bomby! 

Od ubiegłego roku trwają prace kosmetyczne w lesie wzdłuż jezdni i przyległych ścieżek rowerowych , ale takich okazów jednak się nie wycina! I dobrze, bo zawsze cieszą oko!

Za każdym razem, zanim zagłębimy się w las, mijamy stanowisko będące pomnikiem przyrody. To porosty, które pokrywają olbrzymie topole. W tym roku, wczesną wiosną, po wielu latach, przycięto większość rozłożystych koron tak, aby pnie były bardziej wyeksponowane. Kto ma ochotę zgadywać, co to za porosty, to zapraszam. Ostatnie zdjęcie stanowi ściągawkę! Powodzenia !

:-)

EDIT!

Z uwagi na możliwą nieznajomość tematu porostów, dodaję zdjęcie, aby wszystko było jasne. Poprzednie miało tylko wymienione rodzaje porostów, obecne jest całością: tekstu i przykładów!

 

czwartek, 05 maja 2016
Majówka? Była!

  

O czym by tu napisać, jak lenistwo mnie trzyma od wczoraj?

Tydzień bardzo pracowity był! Ubiegły piątek, to Międzynarodowy Dzień Tańca, i nasza trenerka nam niezły wycisk dała. Prawie cała godzina przetańczona bez przerwy, w rytm wielu tańców poznanych przez okres dwóch lat, zakończona pięknym walcem Szostakowicza z filmu "Anna Karenina". A wczoraj to samo, czyli dubelt na naszych zajęciach wiejskich. 

Pomiedzy tym szaleństwo kuchenne, bo to przecież pierwszy długi majowy weekend był. Zatem i wizyta Brata z Bratową, i rozpoczęcie sezonu grillowego u nas, i imieniny Córki Wiewiórki. Wiadomo, nic się samo nie zrobi, to po pachy byłam zabiegana, ale za to potem już tylko "spijanie śmietanki" i delektowanie się ciepełkiem rodzinnym, piękną pogodą i dobrym humorem.

A teraz zaczyna się sezon częstych wizyt, nie tylko rodzinnych ale i towarzyskich. Będziemy się z lubością oddawać posiadywaniu do długich godzin wieczornych na tarasie, podgladaniu rozgwieżdżonego nieba, podziwianiu jeziornych atrakcji nawodnych, penetrowaniu ścieżek leśnych.  Przyjdzie czas wędkowania i zbiorów darów natury: płatków róż, jagód i grzybów. Będą kąpiele w naszym jeziorze i w maleńkich jeziorkach śródleśnych. 

Oby tylko sił starczyło na wszystko! 

Archiwum