Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
piątek, 28 kwietnia 2017
Taki trochę galimatias! :-)

Słyszane to rzeczy, aby w czasie burzy z piorunami trzaskającymi, jak wściekłe, jeszcze na dodatek grad padał, i to wielkości grochu wręcz? A tak było u nas w ubiegłym tygodniu. W ogóle, to ja wiem, rozumiem, bo to w latach niezbyt odległych, kwietnie i maje psikusy czyniły, ale żeby aż tak? No więc ten... migdałek kolejny rok dostał popalić, na szczęście forsycja żyje, a z donicowych, to jeszcze wrzosy pomarzły co do jednego. Znakiem tego, dla zmylenia przeciwnika, pogody znaczy się wiosennej tylko z nazwy, nabyłam droga kupna poczciwe pelaśki jakiejś specjalnej odmiany. No i obaczymy, co z tego wyniknie!

Świętowanie skończyło się czas jakiś temu, a mnie jakoś tak w pewnym momencie niewyraźnie się zrobiło z ręcyma moimi. Sobie miejsca nie mogły znaleźć, odciążone od szydełka. Dziwne to, ale prawdziwe. Na całe szczęście, ktoś jednak myśli, i dostałam propozycję z biblioteki naszej wiejskiej, uczestnictwa w programie jakiegoś bardzo mądrego ministerstwa, który ma spowodoać integrację młodych z seniorami. Nazywa się toto: "czy to siara mieć ambaras"! Tom się zapisała. Jak się w praniu okazało, rzecz polega na odbyciu warsztatów teatralnych, skomponowaniu dwóch etiud - w języku osób starszych i slangu młodzieżowym. To wszystko będzie nagrane, potem przedstawione publicznie, a na koniec rzucone na strony internetowe "gok-ów", i każdy będzie mógł wybierać, która etiuda się najbardziej spodoba.  Pierwsze spotkanie już na nami. Oj, nie myślałam, że zwykłe ćwiczenia z wymowy i artykulacji takie ..... nie wiem jak to nazwać! Dziwne? Ślubny się śmieje, że mnie chyba na stare lata kariera aktorska się marzy! :-)))) No! Już! Już widzę siebie na oskarowej gali! W najgorszym przypadku na telekamerach! Hi,hi,hi!!! ;-)))))))))))))

A poza tym, jako rasowa zumbowiczka ( no rasowa, skoro już czwarty rok tańcuję), włączyłam się w obchody jutrzejszego Dnia Tańca. Nie dość, że przetańczyłyśmy ostatnio w tempie kosmicznym wręcz kilkanaście tańców wszelakich, i na spotkaniach miejskich i wiejskich, to jeszcze byłyśmy na wspaniałym dokumentalnym filmie "ostatnie tango", opowiadającym o największym światowym fenomenie pary tanecznej, która przez 50 lat tańczyła tylko i wyłącznie argentyńskie tango! Maria Nieves Regi (80) i Juan Carlos Copes (83) - to własnie bohaterowie niezapomnianej podróży, odkrywającej tajemnice tanga!

Cóż jeszcze? Majówka za pasem, a mnie czekają niewątpliwie ciekawe zajęcia, czyli całościowe doprowadzenie MBD do stanu używalności, po przedłużonym w czasie zakładaniu rolet zewnętrznych, połączone z częstym używaniem wiertarek i świdrów przeróżnych, nieodzownych zresztą! Przeżyłam to, ale szefa szefów, który nasze okna obsługiwał, to zapamiętam do końca świata, a może i jeden dzień dłużej. Nigdy bowiem dotąd nie spotkałam mężczyzny tak gadatliwego, jak ten właśnie, który był w stanie zagadać nas "na amen" ! ;-(

Potem , tylko parę szaleństw kuchennych, bo to i Goście serdeczni i Progenitura zaszczyci! Więc wicie, rozumicie! ;-))))

To teraz tylko wzdech, niech pogoda nie świruje, bo.....

-patrz poniżej!

:-))))))

 

sobota, 22 kwietnia 2017
44

Jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik, nasza rocznica zacznie się kręcić! 

Ślubny woła, że kawa i ciasto już na stole,

i zaraz otworzy bąbelki!

To biegnę!

:-))))

wtorek, 18 kwietnia 2017
Poświątecznie

 

No! Po Świętach! I dobrze! Bo dzisiaj na zumbie trenerka dała nam taki wycisk, że hektolitry potu się lały! Disco latino w najszybszej chyba możliwej wersji!!!! Całe szczęście, że pogoda jakby odpuściła, i zdążyłam jeszcze pranie wywiesić. Bo to, co było w Święta, to pewnikiem najstarsi Indianie nie pamiętali. Grad, śnieg, wichury i zimno, że psa z budą by nie wygnał! Siłą rzeczy zatem, cała gościna Progenitury u nas na obiedzie i kawie w niedzielę, była pod znakiem biesiadowania do późnych godzin popołudniowych. Za to wczoraj zrobiliśmy sobie ze Ślubnym maraton filmowy. Trzy części "Pitbulla", "Anatomia zbrodni" a na deser z telewizorni cyfrowy "Potop"!

Za to teraz czekamy na panów majstrów, co to już w ubiegły wtorek mieli nam zakładac rolety zewnętrzne, a póki co, nie dają znaku życia!!!

środa, 12 kwietnia 2017
WESOŁYCH ŚWIĄT!

 

 

Porzućcie wszelki smutek,

radosny głos dzwonów usłyszcie,

i śpiew ptaków podniebnych!

Spójrzcie, bocian już przysiadł na gnieździe,

żonkile śmieją się do słońca!

Że deszcz, powiadacie?,

że chłodem wieje!

Cóż to, skoro śpiewamy Alleluja

i Alleluja biją dzwony


Na nadchodzącą Wielkanoc życzę Wam – czasu na zadumę, spokoju i rodzinnego ciepła, obecności tych, którzy są dla Was najważniejsi. Życzę Wam radosnych chwil przy świątecznym, pełnym smakołyków, stole, nadziei w sercu i wiosny (także za oknem), która rozwieje smutki, przyniesie optymizm i siłę na następne miesiące pełne nowych wyzwań.

Wesołych, Kochani! I zielonych od nadziei, która nawet gdy umiera, to rodzi się na nowo. Zawsze. Co roku.



piątek, 07 kwietnia 2017
Tadzio, bociany, szaleństwa kuchenne i Najnaj!

 

Wiosna już na całego! Skąd wiem? Ano z prostego faktu, że na naszą wiejską latarnię z gniazdem przyleciał bocian, który w tri miga znalazł partnerkę, i teraz już wspólnie wysiadują!


 

A kot, nazwany Tadzikiem od imienia sąsiada, czyli jego, znaczy kota, głównym opiekunem,czyli nie nasz, wziął i się zainstalował ostatnio na listwie od płotu sąsiada letniego! I ciurkiem mnie podgląda! W okno kuchenne akuratnie patrzy i uszyma strzyże,  a nóż kakauko coś mu spadnie i ode mnie. Bo to, że Ślubny go karmi, to osobna historia jest!

Poza tym, to szaleństwo kuchenne mnie ogarnęło. Z prostego powodu. W naszym maciupenkim sklepie mięsnym jak se człeku nie zamówisz, to nie masz! A wszystko, jak to z małej masarni, smakowite, dobre i w ogóle, i w szczególe, i pod każdym innym wzgledem. To sobie teraz szaleję! Schab ocukrzony, czekać będzie dwa dni na sól, potem dwa dni na mieszankę autorską, a potem pójdzie do suszenia w piekarniku. Zalewa ziołowo czosnkowa stygnia, a szynka orzech aż się prosi, by ją nastrzyknąc i nie wie, że tym razem bedzie płukana w tejże maceracji! Pod okapem perkoli gar mięs przeróżnych na pasztet, a obok drugi gar, z wiejską kura, com ja po długich targach zdybała na rynku! 

I aby atrakcji nie była za mało, to sie okazało, że Najnajmłodszej łoże zostało zarwane przez jej harce z młodszym kuzynem, i Ślubny został wewany na pomoc, z czego wyszło, że nie tak szybko, tylko trza coś tam kupic, to pojechały wszystkie ludki do dużej galerii, w której przycieto to i owo, no i juterkiem wczesnym będzie montowane. Tymże sposobem, Najnajmłodsza śpi dzisiaj u nas, i sie łasi, i nawet pocałuje w policzek, co jest u niej ewenementem ogromnym, a człek się tylko dziwi, bo co ma innego robic. Także ten, miałam zamiar wszystkich poodwiedzać, a się nie da. To do jutra chyba, albo i do niedzieli! Bo ja życie jednak znam i wiem, że jak nie ma dzieci w domu, to Młode idą na pląsy! ;-)

wtorek, 04 kwietnia 2017
W...w!

Będzie krótko! Aby Was, moi Kochani Czytelnicy nie zmęczyć!

Wiecie, jak to jest, gdy człowiek uchacha się z hektarami okien, zalegnie potem zadowolniony z efektu, a tu klęska nadciąga w postaci osobistego Ślubnego, który to zapodał niedawno pewnej firmie konieczność założenia u nas rolet zewnętrznych. Ja już pomijam fakt, że zanim MBD powstał, to się tego domagałam, ale zbyta zostałam stwierdzeniem, że to fanaberia jakaś! Pomijam też fakt, że każdy musi do czegoś tam dojrzeć, wide - Ślubny do rolet. Zatem dojrzał i ..... jak wróciłam dzisiaj do domu po zumbowaniu, to tylko siwą chmurę w MBD dojrzałam, bo wiercił. I na dole i na górze! Wiercił. To coś co do elepstryki się zalicza! Po drodze mu częśc tej elepstryki uciekła, bo onże Ślubny mój osobisty z gatunku złotych rączek, ale czasem nie umiejących tego i owego! To zawołał sąsiada. I tak sie porobiło, że spod wierceniowego kurzu to okien wręcz świeżo umytych nie widać! No!!!!!

To i mój w...w!

Skonczyłam!

Z pisaniem nie!

Awanturę kosmiczną oczywiście! 

Archiwum