Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
czwartek, 28 kwietnia 2016
Po chińsku

Będzie trochę pięknie i bardzo straszno! Ale po kolei.

Tym razem Wnuk i jego przyjaciele pojechali do autonomicznej, chińskiej cześci Tybetu. Okolice Seda, miasto Larung. Mieści się tam największe centrum szkolenia buddyzmu. Miasto, to tysiące domków oblepiających dolinę, a w centrum znajdują się dwie szkoły mnichów ( stara i nowa ), szkoła zakonnic i budynek dla uczniów. Nad nimi góruje stupa z modlitewnymi młynkami.

Chłopcy wybrali sie także na pobliskie wzgórza, gdzie ogladali coś, co w naszej kulturze jest niewyobrażalne. To tak zwany podniebny pogrzeb, czyli praktykowany w buddyzmie i zoroastryzmie sposób pochówku zwłok. Buddyści wierzą, że fizyczna powłoka jest tylko miejscem, w którym najważniejsze jest "ciało subtelne" ( odpowiednik naszej duszy ), i one po śmierci powinno wrócić do kręgu życia ( przez reinkarnację ). Pomagają im w tym ptaki, tutaj sępy tybetańskie. Po prostu pożerają przygotowane wcześniej ( ponacinane powłoki skórne i połamane kości )przez mistrza ceremoni zwłoki. W kilka minut pozostaja tylko grubsze kości, które rozbija się młotkiem, aby ptaki mogły wszystko zjeść! Ceremonia ta jest droga i nie wszyscy moga sobie na to pozwolić. Poza tym, jak się tam twierdzi, jest bardzo ekologiczna! Sic! 

Oczekiwanie

Chwila "przed"

W trakcie

Na koniec wizyta w świątyni

piątek, 22 kwietnia 2016
Tyle lat?

Kręci się karuzela życia, i ani sie człowiek obejrzy, mijają kolejne lata i kolejne rocznice: 

Pierwsza - Papierowa

Druga - Bawełniana 

Trzecia - Skórzana 

Czwarta - Kwiatowa 

Piąta - Drewniana 

Szósta - Cukrowa 

Siódma -Miedziana 

Ósma - Blaszana

Dziewiąta - Gliniana 

Dziesiąta - Aluminiowa 

Jedenasta - Stalowa 

Dwunasta - Płócienna 

Trzynasta - Koronkowa 

Czternasta - Kości słoniowej 

Piętnasta - Kryształowa 

Dwudziesta - Porcelanowa 

Dwudziestapiąta - Srebrna 

Trzydziesta - Perłowa

Trzydziestapiąta - Koralowa 

Czterdziesta - Rubinowa

Zdjęcia 1,2,3,5,7,8,10,11,14,40 są z sieci

 

 

A teraz? Teraz juz trzy lata zbieramy szafiry.

Wprawa robi swoje! Idzie nam całkiem, całkiem sprawnie! 

Czas otworzyć "bąbelki"! :-)))

środa, 13 kwietnia 2016
Powolny rozpęd!

Jakoś powoli mi szło wydobywanie się z zimowego lenistwa. Dobrze, że w końcu zaświeciło słońce, spadły pierwsze ciepłe deszcze, wybuchła nagle zieleń.... i zaraz człowiekowi się chce!

Całe szczęście, bo wstyd by mi było ze świadomością, że Ślubny się uwija w obejściu domowym, ciągle coś robiąc, gdy ja leniwie znad książki czy gazety tylko spoglądam, albo po prostu bezmyślnie gapię się w telewizor. 

Pierwszy raz w życiu ćwiczę w domu!!!! Słowo! Nigdy tego nie robiłam. Ale nasza zumbowa Trenerka orzekła, że na wiosne wypadałoby chociaż trochę podrzeźbić ciało. Nie, nie ma zamiaru nas na jakieś diety namawiać, bo zdaje sobie sprawę z tego, iż w pewnym wieku odchudzanie raz, że trudniejsze, a dwa, iż nie zawsze przynosi pozytywne efekty, zwłaszcza na "facjacie"! Tak więc, nie dość, że wprowadziła tańce z rekwizytami, typu piłka i szarfa, ale zadaje zadania domowe. Co rusz nowe ćwiczenia, do własnego wykonania w domu, po 20 powtórzeń każde. Póki co jesteśmy przy czwartym, a do ilu dojdziemy, nie mam zielonego pojęcia. Najważniejsze jednak, że sie nie migamy. Ja na 100%, a koleżanki? Trudno powiedzieć czy wszystkie, z tych potwierdzających własną samodyscyplinę! Oczywiście mialyśmy się zważyć i zmierzyć w pasie oraz biodrach, a ponowne ważenie i mierzenie będzie po dwóch miesiącach! Ciekawe, jakie będą efekty? Ja akurat podejrzewam, że jak dodam do tego rowerowe wyjazdy na nasze ścieżki leśne, a także kijkowanie, to nie będzie najgorzej! Poczekamy, zobaczymy!

środa, 06 kwietnia 2016
Jak dzieci!

Ponoć na stare lata człowiek dziecinnieje!

No właśnie, my ze Ślubnym chyba też, bo w ubiegły weekend udaliśmy sie na morza południowe, wyspy Bali i w tropikalny las. :-)

Szybko wróciliśmy, nieprawdaż? Ale nie dziwne to, skoro wszystko prawie na wyciągnięcie ręki jest, bo niecałe 60 km od Berlina. Tropical Island się nazywa, i jest ni mniej, ni więcej czymś w rodzaju parku rozrywki.

Jechała nas, dorosłych dzieci, spora grupa, bo cały autobus, a zorganizowała to wszystko nasza trenerka zumbowa. W piątek po południu wyjazd do Słubic, tam spanie w bardzo fajnym miejscu, czyli na terenie pieknego miasteczka akademickiego, a w sobotę rano, zaraz po śniadaniu, przekraczaliśmy granicę na Odrze, aby po niespełna dwóch godzinach zobaczyć cel! Ogromna hala w środku lasów, i jak głoszą foldery, długości takiej, jak wysokość wieży Eiffla. Przed nami 9 godzin atrakcji, bo akurat tyle trwa przerwa kierowcy autobusu.

Czeka na nas wodna kraina Strefy Tropikalnej, Laguna Bali, Morze Południowe i piaszczyste plaże.

Egzotyczna strefa saun utrzymana w klimatach dalekiego Wschodu: sześć saun i łaźnie parowe z bogatą ofertą masaży, fitness, zabiegi z peelingiem i kosmetyczne - wszystko dla relaksu i dobrego samopoczucia.

Prócz tego jest największy na świecie tropikalny las w zamknietym pomieszczeniu, a w nim 50 tys. roślin ponad 600 różnych gatunków. W lesie natkniemy się na tropikalną wioskę, zbudowaną oryginalnie wg tego, jak buduje się Tajlandii, Borneo, Samoa i Bali.

Do tego kraina zabaw dla dzieci, najwyższa w Niemczech wieżowa zjeżdżalnia wodna, loty balonem i zapewnione rozkosze podniebienia w kilkunastu tematycznych restauracjach.

Można nocować: w hali, wynajmując namioty safari, tematyczne pokoje i bungalowy; na zewnątrznym campingu, w przyczepach, kamperach lub wynajętych namiotach indiańskich.

Jednocześnie trwa realizacja planu "Amazonia", czyli rozbudowa strefy na wolnym powietrzu, oferującej różne atrakcje wodne, rozległe obszary leżakowania i uprawiania sportu, strefę wellness i tp.

Jakie wrażenia?

Z tym mam pewien kłopot. Pomysł na wspólne, rodzinne wypady, zwłaszcza z dziećmi, super. Dla młodych tak samo! Także zdecydowana większość uczestników naszej wycieczki była zachwycona. Nam na przykład wystarczyłoby zupełnie 4 godziny pobytu. Kilka seansów pływania, odwiedzenie dwóch restauracji, spacer po tematycznych ścieżkach -doskonale taki właśnie czas wypełniły. Reszta to raczej lekka "męczarnia". Upał, brak powietrza ( raz na pół godziny robił sie podmuch wiatru ),zapach chloru i szum jak w ulu. Chyba jednak powoli przestaję być zwierzęciem stadnym! :-))))

Archiwum