Kategorie: Wszystkie | wszystkie
RSS
środa, 30 grudnia 2015
ZAPRASZAM, ZAPRASZAM, ZAPRASZAM!!!

KOCHANI CZYTELNICY, KOMENTATORZY I CI, KTÓRZY TU

ZAGLĄDAJĄ TYLKO PRZEZ DZIURKĘ OD KLUCZA!!!

ZAPRASZAM DO PITRASZENIA!

DANIE GŁÓWNE: NOWOROCZNE ŻYCZENIA

GOTOWI??????

ZACZYNAMY!!!!!

Bierzemy dwanaście miesięcy, i oczyszczamy je dokładnie:

z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku.

Po czym rozkrajamy każdy miesiąc, na 29, 30,  lub 31 części tak,

aby zapasu wystarczyło dokładnie na calusieńki rok.

Każdy dzień przyrządzamy osobno, z jednego kawałka pracy,

i dwóch albo trzech, a nawet więcej kawałków pogody i humoru.

Do tego dodajemy trzy duże łyżki nagromadzonego optymizmu,

łyżeczkę tolerancji, albo nie, dwie łychy conajmniej, 

dosypmy ziarenko ironii i ociupineczkę taktu.

Następnie całą masę należy polać dokładnie dużą ilością Miłości.

Teraz wystarczy gotową potrawę przyozdobić bukietem uprzejmości

i podawać codziennie, z nieodłączną, niekłamaną radością!

 I NIE DAJMY SIĘ! NIECH NASTĘPNY ROK BĘDZIE DOBRY!

sobota, 26 grudnia 2015
Świąteczne lenistwo

 

A co! Nie można się lenić??????

Przecież, że można!!!

Trzeba odreagować to świateczne obżarstwo! Wprzódy, wigilijne u Teściów Córki, a wczoraj u nas, z Progeniturą!

I fakt jest niezaprzeczalny, który cieszy. Najnajmłodsza wcinała pierniczki staropolskie, z wielotygodniowego dojrzewania, jak przekaskę a Starsza-młodsza zachwalając ryż, dokładała jeszcze sos i ociupinke groszku! A na stole przecież były mięsiwa i różniste sałatki oraz surówki. Nie ma to-tamto, za współczesnymi Nastolatkami w przedziale wiekowym 11-16, nie nadążysz! Przynajmniej ja nie nadążam, chociaż czasem się dziwię, a czasem zostawiam temat niedokonczony, bo co się stresować, jak nie wiadomo, o co "kaman"! Bo już nawet nie chce mi się wiedzieć!

Średniaki prawie wszystko szamały, ale pytanie zasadnicze padło, czy mamusia, czyli mua, musi cięgiem ten schab faszerowany  z owocami? No nie musi, ale żeby cięgiem. Przecież ubiegłego roku był ze sliwkami, a w tym tylko morele były! No i to tradycyjnie jest, czyż nie? Na Wielkanoc zawsze są zrazy zawijane, a na Bożonarodzeniowe pierwsze Święto zawsze jest schab nadziewany śliwką suszoną! Dałam morelę! To źle???? Czy serwuję te specyjały w ciągu roku? Ano nie! To czepić się tramwaju proszę, a nie mnie starej babie głowisię zawracać, proszę Progenitury!

Chyba jaki protest zrobię! Albo nastepnych Świąt nie zrobię??? O! To byłaby siurpryza, co nie? Nie, nie zrobiłabym tego! Jeszcze mi te przygotowania dają radość, jeszcze sie przy nich uśmiecham,i jeszcze mi się chce chcieć! 

Dziś spokojnie i leniwo! Wprawdzie leje i duje, ale są książki, dobra herbata, piernik z makowcem, a także mandarynki i pomarańcze! 

wtorek, 22 grudnia 2015
Najlepszego!

Wyśnioną, wymarzoną choinkę przystroję,

ubiorę ją w radość, w bogactwo ozdobię,

girlandy uczuć na niej umieszczę,

i dobrym słowem jeszcze dopieszczę,

z gwiazd utkam łańcuch, taki na zgodę,

by nigdy od niej nie wiało chłodem,

miast bombek dodam z łez perełki,

mróz mi posrebrzy szronem igiełki,

mgłą kolorowych snów ją otoczę,

z tęczy uplotę jej dwa warkocze,

lśniące kryształki z lodu powieszę,

na górze gwiazdkę z nieba zawieszę,

nic nie zapeszę.....................

Nie tylko piekna, lecz zaczarowana,

pod nią prezenty do obdarowania!

Czego Wam życzę moi Kochani Czytelnicy! Niechaj będzie ciepło, a nie zimno, żeby ktoś nie zgasił światła, żeby dotknąć niedotkniętych chwil, żeby widzieć przyszłość i przeszłość!

czwartek, 17 grudnia 2015
Na spokojność!

Dużo się dzieje! W kraju! I w każdym domu, bo to czas przedświąteczny! 

Może warto trochę zwolnić? Przejść się? Dla uspokojenia myśli. Dla odpoczynku rąk, które ciągle coś muszą robić, bo przecież Święta mogą się nie udać!

Zapraszam zatem na spacer po Iwoniczu! Zdroju i Wsi - bo to jednak jeden organizm!

Zaczynamy od Parafii św. Iwona I Matki Bożej Uzdrowienia Chorych. To kompleks dwóch kościołów. Starego drewnianego, z końca dziewiętnastego wieku, i nowego murowanego, który wzniesiono pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

 

Wnętrze starego kościoła, który służy tylko w wyjątkowych wypadkach do odprawiania mszy. 

Ołtarz w nowym kościele, zbudowany ze stiuków przez podkarpackich rzeźbiarzy!

 Tuż za kościołami, idąc w głąb góry Borowinowej, wchodzimy na szlak kapliczek, poświęconych martyrologii narodu polskiego od czasów zaborów, poprzez obie wojny światowe, czas niemieckich obozów koncentracyjnych i sowieckich łagrów, po zbrodnie UB i SB.

Sam Zdrój iwonicki, to miejsce położone w kotlinie okolonej lasami bukowo świerkowymi. Jego centrum, to tzw. bazar z nieużywaną już dzisiaj dzwonnicą.

A tuż obok usytuowane są główne źródła leczące choroby układu oddechowego, reumatycznego, trawiennego i narządów ruchu. 

 

Tuż przy budynku głównej pijalni, są źródła Józefa, Karola i Amelii, a niedaleko usytuowano główne budynki sanatoryjne, starsze, już zabytkowe, i nowe.

Sanatorium pod Jodłą 

Sanatorium Biały Orzeł 

 Czekający na lepsze czasy Mały Orzeł

Stare Łazienki 

Idąc w stronę Wsi, często spotyka się takie domy, jak ten, w których dawniej mieszkała ludność Podkarpacia. 

Główne miejsce na cmentarzu parafialnym zajmuje grobowiec Rodziny Załuskich, dzięki którym powstało iwonickie uzdrowisko.

Niedaleko zaś cmentarza stoi pięćsetpięćdziesięcioletni kościółek pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Wnętrze robi wielkie wrażenie, zwłaszcza przepiękne polichromie. Oczywiście, jak większość starych obiektów sakralnych, jest to budowla w całości drewniana, wykonana bez jednego gwoździa!

 

Wyjątkowa jest także drewniana, pozłacana chrzczelnica. Takich przepięknych obiektów na terenie Podkarpacia jest całe mnóstwo i stanowią one "oczko w głowie" mieszkańców.

I jak? Ciut lepiej? Spokojniej? :-)

Muszę przyznać, że po powrocie z kuracji, jakoś nie mogę wejść na swoje zwykłe obroty. Czas mi przecieka przez palce, i nawet fakt, że zbliżają się Święta, nie stanowi dla mnie żadnego alarmu. Może dlatego, że w tym roku na Wigilię będziemy sami, a Progenitura odwiedzi nas w pierwsze Święto. Drugie, tradycyjnie jest dla odpoczynku, i pilnujemy tego, jak nie wiem co! Zupełnie mnie nie wytrąca z równowagi to, że nie mam umytych okien, że co dzień robię tylko to, co uważam za istotne, czyli przygotowuję jedną, dwie potrawy lub wypieki. Ślubny zobowiązał się po niedzieli wypucować łazienkę i wszystkie drzwi, mnie zostanie tylko kuchnia. Chociaż mierzi mnie zawołanie "damy radę", to faktycznie, wygląda mi to wszystko bardzo lajtowo, czego i Wam życzę!

piątek, 11 grudnia 2015
Hej, jam kuracjuszka, dziewczę wesołe!!!! Byłe!

Trzy tygodnie iwonickiej kuracji przeszło, jak z bicza trzasnął! A było tak pieknie! Wpierw doktórka wypytała o dolegliwości, potem przepisała zabiegi, a na koniec zaproponowała mi kompleksowe podejście do własnego ciała, czyli dietę redukcyjną. Co miałam powiedzieć? Nie!!!!

Tom od stolika z Mazurką i dwoma pięknisiami została odsaperowana, i zaczęło się! Ludzie! To nie do wiary. Jesli 1200 kcal ma stanowić to, co dostawałam do jedzenia, to ja w domu jem o wiele mniej! Nie dziwota zatem, że nie przytyłam ani grama. A tylko cztery razy w ciągu tych trzech tydni zgrzeszyłam jedzeniowo. Ale jak nie, gdy tuż pod bokiem czterech sanatoryjnych budynków stoi sobie bar "pod górką" i serwuje takie cuda, jak pstrąg z grilla, pierogi z kaszą lub bryndzą, albo placek ziemniaczany z rydzami! Przecież to trzeba chyba świętym być, aby się nie skusić!   A do tego tańce łamańce, co drugi dzień w innym miejscu. I stanowiły one, te tańce, część kuracji!

Ale wiadomo, że kiedyś zabiegi się skończą, balety też, i trzeba się żegnać z towarzystwem. A ono było nader ciekawe! Jak w życiu! Takie, śmiakie i onakie, i najlepiej udawać, że nie ma się problemów żadnych, tylko fruwa się, bądź żegluje na falach własnych możliwości! 

Kiedy już zlądowałam u siebie, to wpierw trzeba było lodówkę zapełnić. Dzisiaj popołudniowym czasem gotowałam buraki, potem tarkowałam, aby na koniec potraktować esencjonalną mieszanką przyprawowo octową. Jutro odcedzę, i będzie macerat na barszcz, a reszta w słoiczki pójdzie.

Dla tych, co czekają na zdjęcia jest info takie, że już wszystko do kompa przegrałam, na 2/3 już przejrzałam, i prawdopodobnie za dwa dni będę gotowa się z Wami dzielić tym, co moje stare oczyska dojrzały! 

Trzymajcie się Moi Drodzy! I nie dawajcie się siłom wrażym!

wtorek, 08 grudnia 2015
I koniec!

Wróciłam z imprezy pozegnalnej w browarze. Spakowalam się. Jutro wyjazd do domu. Moje dane komórkowe dawno poszły się jejeje, WiFi tutaj to ciemna dziura. Resztę opowiem już znad jeziora,jak ciupinke ochlone! Bo dorzucić trzeba wycieczki dwie: do Krosna  i do Przemyśla. Do miłego zatem!

środa, 02 grudnia 2015
Wieść trzecia z miasta Iwona

ZDROWOTNIE 

Wszystko w jak najlepszym porządku, tylko kąpiele z lekka osłabiają! No i jedno kolanko zaczyna się buntować, chociaż wieść niesie,że będzie jeszcze gorzej i unormuje się w dwa tygodnie po powrocie do domu. Poczekamy. Zobaczymy.

TURYSTYCZNIE 

Byłam z wizytą u Marysi Konopnickiej, w dworku podarowanym jej przez Naród Polski. Zwiedziłam Skansen  Lemkow i Bojkow w Sanoku, a także przysiadlam na ławeczce ze Szwejkiem oraz podziwiałam nocny wystrój rynku głównego, by na koniec zadumac się przy Madonnie pochylonej nad śpiącym Jezusem w kościele Franciszkanów. Na Bieszczady zgłosiło się za mało chętnych, to pojechałam na Węgry. Po drodze, już w Słowacji zwiedziliśmy wrzecionowata ulicę główną Koszyc ze wspaniałymi kamienicami i katedrą św. Elżbiety. Naszym celem były jednak termy w Miszkolcu. Kąpać się 3 godz. w grotach wewnątrz góry, to nie lada frajda. A na koniec jeszcze wizyta w.rejonie Tokaju, w winnicy, i degustacja win!!!

TOWARZYSKO

Andrzejki obchodziliśmy trzy razy. Pierwszy raz w czwartek, we wiertnicy kanadyjskiej na terenie kopalni w Bóbrce. Było ognisko, pieczenie kiełbasek i tance. Przy okazji dowiedziałam się jak podgrzać piwo w czajniku elektrycznym aby nie kipialo. Drugi raz w sobotę, party pokojowe u nas z nocnym rozmowami Polaków. A trzeci raz w poniedziałek, na obligatoryjnej potupajce w naszym sanatorium. 

I to by było na tyle! 

Archiwum