Blog > Komentarze do wpisu
OKAZ ZDROWIA ???

 

Zawsze należałam do tak zwanych „okazów zdrowia”! No, prawie zawsze. W zasadzie wcale nie chorowałam, a lekarstwa w moim domu bywały okazjonalnie; najczęściej, gdy czasami bolała mnie głowa. Oczywiście, gdy pojawiła się Progenitura, to normalne było, że apteczka niekiedy pękała od medykamentów – ale to jednak do czasu było. Ślubny dopiero po zawałach pilnował swoich leków, a mnie jakby się nic nie imało. Do czasu oczywiście, gdy pojechałam do Niemiec. W jednym z miejsc, w których pracowałam, w trakcie ostrej zimy, zakwaterowano mnie w domku holenderskim. Efekt był wiadomy:  trzykrotne zapalenie oskrzeli w odstępach dziesięciodniowych. No i późniejsza diagnoza będąca efektem tegoż, czyli astma oskrzelowa! Szereg lat brałam „wziewy”, a dodatkowo, za namową pulmonologa zaczęłam się szczepić na grypę, co kontynuuję od prawie dekady nadal. Po dwóch latach szczepień, nabyłam chyba niezłej odporności i szczerze mogę powiedzieć, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam grypę. Owszem zdarzały się drobne infekcje gardła, czy lekkie zaziębienia, nic poza tym!

Jak to zwykle bywa, nic nie trwa wiecznie!  I ja to rozumiem! Natomiast nie jestem pewna, czy to prawda, że jeśli małżeństwo ma bardzo długi staż, i jedno z nich umiera, to współmałżonek bardzo często zaczyna chorować! Ponoć nawet potwierdzają to jakieś badania! No i ja chyba zacznę w to wierzyć.  Przecież pół roku po śmierci Ślubnego okazało się, że nagle mam poważne problemy z kolanami ! Dla mnie to prawdziwy „dopust”. Zawsze byłam bardzo aktywna – kijki, rower, zumba, wycieczki – to była codzienność, i nagle poczułam się jak inwalida! Ubiegłoroczna jesień , to  kilkumiesięczna walka z atakami paniki, histeria wręcz, że nie będę mogła chodzić, napady złości i płaczliwość, ale także  wielokrotne wizyty u ortopedów, kilkakrotnie powtarzane rehabilitacje, a wszystko to w większości prywatnie, bo gdybym chciała czekać na państwową służbę zdrowia ( dobrze, że chociaż po drodze zaliczyłam sanatorium ), to kto wie na jakim etapie bym teraz była. Szkoda tylko, że nie u wszystkich znalazłam zrozumienie, choć przyznaję, że moje zachowanie wtedy mogło wydawać się „na wyrost”. Myślę sobie, że jednak lepiej nawet być zbyt „upierdliwym”, nie myśląc o tym, co kto o mnie sądzi, niż tak zupełnie bez walki się poddać.  Oczywistym dla mnie było bowiem to, że wbrew bólowi będę chodziła, będę spacerowała, przynajmniej w takim zakresie, na ile będę miała wytrzymałości!  I tak trzymam! Nie powiem, że zawsze, ale wiadomo, że niespodzianki ciągle czekają, bo na przykład okazało się, iż mam problem z lekami przeciwbólowymi. Te lekkie, nie receptowe, nie działają, a z kolei te na receptę są za silne. Mam teraz więc testowanie, a jak wiadomo tanie to nie jest. Trudno, najwyżej nie pojadę na jakąś wycieczkę!

Do kompletu niedawno, aby to za mało nie było, dopadło mnie zapalenie górnych dróg oddechowych. Prawdopodobnie podczas podsumowania wiejskiego WOŚP, ktoś się ze mną jakąś cholerą podzielił, a efekt był taki, że na przeszło dwa tygodnie uwięziona byłam w domowych pieleszach. Infekcja z serii „dubelt”! I gdyby to tylko na tym się skończyło, to nie! Na dokładkę przypomniała sobie o mnie astma, która bardzo długo jakby w uśpieniu była! Takiego nasilenia dławiącego, suchego kaszlu, prawdziwego „wypluwania płuc”, to ja jak żyję nie doświadczyłam! Teraz już jest prawie dobrze, bo nowa lekarka rodzinna ( zmieniłam przychodnię, z miejskiej na wiejską, co w mojej sytuacji nie jest bez znaczenia )zaleciła zakup inhalatora i przepisała inhalowanie gardła. Tyle tylko, że te inhalacje powodują zawroty głowy i lekkie otępienie ( ponoć to normalne zjawisko, ale bardzo nieprzyjemne), i znowu jestem uziemiona, bo przecież nie wsiądę do autka. Wprawdzie Progenitura na każde zawołanie podwozi to, co mi potrzeba, ale mnie i tak szlag na to wszystko trafia. I tylko mam nadzieję, że nic  się nie przytrafi gorszego, i przestanę się zastanawiać nad powiedzeniem o braku drugiej połówki jabłka! Tfu, tfu! Odpukuję w niemalowane drzewo!

wtorek, 05 lutego 2019, fusilla
Komentarze
2019/02/05 19:07:25
To nie ciekawie , ale jak Cię znam to się nie poddasz tak łatwo . A twoje wkurzenie się , rozumiem ; jak zachorowałam na tarczycę i nie miałam siły z kuchni do pokoju się przemieścić to też mnie krew zalewała. Buziaki.
-
2019/02/05 19:34:55
miałabym o czym z Tobą porozmawiać na tematy zdrowotne, ale jakoś nie mam nastroju na rozwinięcie wątku. po prostu życzę Ci końskiego zdrowia i niech to wystarczy.
piękne zdjęcia! czy to jest Jezioro Charzykowskie?
-
2019/02/05 19:38:08
Trzymaj sie dzielnie, chorobska Z Toba nie wygraja!
Zdrowia!
-
2019/02/05 21:19:53
Zdrowia, duzo zdrowia!
-
2019/02/06 00:47:45


Ja się na medycynie nie znam, ale wydaje mi się, że dostałaś od życia obuchem i organizm zareagował.
Pewnie minie trochę czasu, kwiatki zakwitną, ciepły wiatr od jeziora powieje, progenitura narobi zamieszania w ogrodzie i osiągniesz stan sprzed trzęsienia ziemi - czego Ci życzę z zabłoconego blokowiska.
-
2019/02/06 10:42:45
Testowałaś organizm do ostatnich granic, więc postanowił trochę Cię przystopować, żebyś nabrała do niego szacunku. Ja też z tych, co to siekierą nie dotłucze, ale staram się nie przeginać. Zdrowia, zdrowia, zdrowia!- jak zawsze serdecznie życzę! :)
-
2019/02/06 11:34:50
Fusilko, przypominasz mi mnie sama sprezd 13 lat, kiedy nie mialam czasu chorowac, a jak juz ten czas sie znalazl, to odchorowalam, i to jak. Niestety rady typu "uwazaj na siebie" czasami po prostu nie maja zastosowania, bo ma sie tyle na glowie, ze czlek zapomina czasami, czy jest samczykiem czy samiczka. I tak przeciez mialas ponad rok temu... organizm teraz upomina sie o swoje. Zdrowiej i wez sobie na to duzo czasu.
-
2019/02/06 12:01:47
Masz za soba bardzo intensywny czas (praca i budowa domu), pozniej traume, to i psycha i some siadaja. Zycze duzo zdrowia! Wsluchaj sie w swoj organizm i rob, co on Ci mowi...
-
2019/02/06 13:26:46
Bardzo często tak się zdarza, że zabiegany człowiek nie ma czasu na chorowanie, ale tylko do czasu. O tym powiedzeniu na temat małżeństw to nie słyszałam, ale skłonna jestem przyznać, że choroba często zaczyna się w głowie, a stres robi swoje...
Zdrówka Ci Fusilko zyczę ;-)
-
2019/02/06 22:05:33
Zdrowia, zdrowia i... zdrowia.
Posyłam duuużo Ciepłego i Puchatego.
Pozdrawiam ciepło.
-
2019/02/07 09:52:33
Organizm widocznie chwilowy kryzys przechodzi ,będzie dobrze.
-
2019/02/07 12:05:49
"Szkoda tylko, że nie u wszystkich znalazłam zrozumienie" - tym wszystkim, którzy Cię wtedy nie rozumieli strzel Wielkiego Focha.
-
2019/02/07 12:10:15
Ja wyznaję taką teorię- jak jest czas "wielkiej mobilizacji życiowej", to się nic człowieka nie ima. A potem- niestety- te wszystkie drobiazgi, na które nie zwracaliśmy wtedy uwagi, bo było mnóstwo innych ważniejszych rzeczy - wyłażą po dziesięciokroć. Dużo zdrowia i oby do wiosny :)
-
2019/02/08 18:17:33
To co uslyszalas o chorowaniu po stracie malzonka wydaje mi się prawdą. Mysle, ze będąc skupiona na mężu nie dopuscilas do glosu swojego organizmu, natomiast eksploatowalas go ponad miarę. Wraz z uplywem czasu opada napięcie i wspomnienie traumy, organizm domaga się uwagi i naprawy. I trzeba mu to dac. Odpoczywaj, ale i ruszaj się w miarę możliwości nie narażając się na urazy, zajmij mózg jakąś nową lub stara pasja i będzie lepiej. Oswajaj sluzbe zdrowia i nie odpuszczaj domagajac sie specjalitycznej pomocy, w końcu przez całe życie płacimy na ten cel.spora część dochodów.
-
2019/02/09 22:08:22
ONYKS!
Pewnie masz rację, tylko trudno nad wszystkim panować, gdy system zawodzi i w zasadzie ma się tylko dalszą perspektywę, nie krótszą!
Obuziakowuję! :-))))
-
2019/02/09 22:09:40
EMMA!
Niekoniecznie mi końskie potrzebne, ale jakaś naprawa jak najbardziej!
Co do pytania - masz rację! :-))))
-
2019/02/09 22:10:59
DUO.NA!
Dziękuję, chociaż czasami "ręce opadają" w tej walce z bardzo oporną materią własną! Pozdrawiam! :-))))
-
2019/02/09 22:11:50
MATYLDA!
Dziękuję! Takich życzeń nigdy dość! :-)))))
-
2019/02/09 22:13:31
IWONA!
Na medycynie też się nie znam, chociaż obijając się o nasze szpitale i medyków, można w ogóle w wyzdrowienie uwierzyć!
Ale..... aby do wiosny! :-)))))
-
2019/02/09 22:14:44
BEZMOHEROWA!
Wbrew pozorom, nie taka ze mnie "siłaczka"! Znam o wiele lepsze w tej mierze ode mnie, i to starsze ode mnie!
Macham! :-)))))
-
2019/02/09 22:16:16
SPIRYT!
Pewnie masz rację. Zresztą i moja rodzinna lekarka skwitowała ten stan jako odroczony stres! Jak zwał tak zwał, ale przyjemne to nie jest!
-
2019/02/09 22:18:05
TESS!
No i tu pies "pogrzebany", skoro łapię się na tym, że po co mi to było za wszystkim tak cisnąć? Siedziałabym w blokowisku a chatę odwiedzała tylko latem! Niestety, czasu się nie da odwrócić!
-
2019/02/09 22:19:51
ANONIM!
Własnej głowie najtrudniej niektóre myśli wytłumaczyć! Niestety! Ale trzeba! Nie ma wyjścia! Przecież nie siądę bezradnie i będę czekać na trzęsienie ziemii!
-
2019/02/09 22:20:20
SPLOCIK!
Dziękuję! Za jedno i za drugie! :-)))))
-
2019/02/09 22:21:23
54IRA!
Miejmy nadzieję! Kłopot w tym, że człek chciałby zaraz wszystko naprawić a machina służby zdrowia zardzewiała bardzo i skrzypi powoli! ;-(
-
2019/02/09 22:22:02
VEANKA!
Nauczona doświadczeniem, wolę nie wkładać przysłowiowego kija w mrowisko!
-
2019/02/09 22:23:32
CYTRYNKA!
Co racja to racja! Najgorsze chyba mam już za sobą, to i spokojniej bardzo na to wszystko patrzę. Pozdrawiam! :-))))
-
2019/02/09 22:26:25
PIRANIO!
Niestety, to co my płaciliśmy całe dorozłe życie zawodowe, nijak się nie przekłada na jakość służby zdrowia. Ale wystarczy iść za pieniądze, masz wszystko. Ogranicza tylko wysokość oszczędności, względnie ich brak!
-
2019/02/11 03:30:29
Życzę zdrówka. Ja na razie mam jeden tydzień w łóżeczku. Napady kaszlu dalej mnie nękają, tak że nie wiem kiedy wreszcie wyjdę z domu.
-
2019/02/12 11:11:58
Astmy nie mozna lekcewazyc, ale tez co mozna lekceważyc w naszym wieku?!
Fusillko, dobrze życze, sił w pokonywaniu trudności i pogody ducha :)
-
2019/02/12 13:30:49
Fussilko, przyjdzie wiosna- lato, zjedzie sie rodzina, przyjada przyjaciele, znajomi, usiadziecie na tarasie i od razu odnajdzie sie sens tego wszystkiego:) Po prostu zwolnij troche, dbaj o siebie i wsluchuj sie, co Ci organizm podpowiada.
A realizowac marzenia zawsze warto, niewazne, jak dlugo, czy krotko bedzie nam dane sie cieszyc ich spelnieniem...
-
2019/02/13 10:04:01
Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia życzę.
-
2019/02/13 12:59:52
Bardzo dobrze Cię rozumiem i doskonale wiem, jak się możesz czuć. Przypominam sobie od razu moje niesprawności i zawziętą walkę,którą prowadziłam sama ze sobą. Ja miałam szczęście, bo trafiłam na świetnego rehabilitanta i dzięki niemu chodzę normalnie ,a nie na wywiniętej nodze. Zdarza się, że świetni lekarze, profesorowie, docenci itd nie potrafią pomóc. Tak było w moim wypadku. Ile ja miałam diagnoz od specjalistów i nikt nie dawał mi żadnej nadziei na powrót do normalności. Piszę to wszystko tylko po to, żeby Ci powiedzieć. WALCZ i SZUKAJ. I NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ! Jestem z Tobą dobrymi myślami.
-
2019/02/13 20:47:53
Zdrowia! - i nigdy, pod żadnym pozorem, się nie poddawaj.
To nie leży w Twojej naturze.
Głowa do góry!
gregg
-
2019/02/15 13:26:36
MERY!
Niby już jestem zdrowa ale ten suchy kaszel nadal męczy, niestety! :-(
-
2019/02/15 13:30:47
IKROOPKA!
Astma się cofnęła 5 lat temu, gdy zamieszkaliśmy nad jeziorem! A pewnie teraz postanowiła się przypomnieć! Na szczęście mam znajomą w rejestracji, więc już za parę dni pogadam z pulmonologiem!
-
2019/02/15 13:35:19
TESSO!
Tak ten świat urządzony, że niektórzy mają mniej czasu! Niby moło się do tego przywyknąć, ale jak przychodzi co do czego, to ma się przykrą niespodziankę!
Na szczęście Czas jest najlepszym lekarstwem!
Pozdrawiam serdecznie!
-
2019/02/15 13:36:23
HANULA!
Dziękuję pięknie!
Pozdrawiam ciepło!
-
2019/02/15 13:38:31
JESIENNA!
Dziękuję za słowa otuchy! Mam nadzieję że uda mi się wykorzystać wszystkie szanse!
Uśmiecham się do Ciebie! :-)))
-
2019/02/15 13:40:15
GREGG!
Po takiej zacięcie nie będę miała innego wyjścia!!!
:-))))
-
2019/02/15 13:41:13
GREGG!
Zachęcie miało być!