Blog > Komentarze do wpisu
Wolno, wolno, wolno....

.... i z niespodziewajkami różnistymi: mniejszym lub większymi też!

Mija prawie półtora miesiąca, odkąd odebrałam Ślubnego ze szpitala! I co? I pstro! Bo co dzień, nie wiadomo co! 

Bo trzeba zmienić wszystko! Dosłownie! Nasze dotychczasowe życie i przyzwyczajenia, nasze rytuały i nasze umówione sygnały, smaki, majaki i sny także! To nie śmiech, te ostatnie słowa, to prawda najpradziwsza!

Ja jestem inna, i On jest inny! Tyle tylko, że każde z nas inaczej! Nie byłoby z tym problemu, gdyby nie to, że brak kompatybilności sie zrobił! Czasem mam wrażenie, że egzystujemy na zupełnie innych planetach! 

Wiem, czas najlepszym lekarstwem! Czasu aż za dużo! Dla mnie przynajmniej. Przesypuje się bezproduktywnie przez palce, bo przecież wszystko co robię wokół Ślubnego, to w mgnieniu oka się dzieje, na pamięć dawną, a ta nowa to zupelnie szybka, tyle tylko, że obca jakaś, czy co!

No i pola walk sie różne potworzyły. Na ten przykład: pole jedzeniowe. Prościzna niby, ale nie ma lekko! On nie ma smaku, schódł , a potem przytył wedle neurologa za dużo ( 6,5 kg). Trza pilnować wagi. Co do joty! I pić dużo trzeba! 2 literki dziennie wedle lekarza rodzinnego! A tu siurpryza, bo Ślubny jak pił do tej pory niecały literek, to już radocha była! A teraz to katorgą jest picie 1250 ml, co nakazał kardiolog, a to absolutne minimum. Pije więc ta moja sierota, a brzuch mu się robi twardy, jak bęben, i jeść mu się nie chce zupełnie. I słabnie! Do tego mu serducho czasem robi niespodziewajki, i wali, jak głupie! Mamy wtedy pot i zimność czoła, a ja mam wrażenie, że lecę razem z nim  wniebyt!!! Gdy za chwilę luz, blues i cisza!

Siły niby trzeba na zamiary, tak? Ale kto wytłumaczy to Ślubnemu,który zawsze coś tam grzebał, naprawial, poprawiał, odnawiał, i w ogóle złota rączka był nie tylko w naszym obejściu, ale i dla sasiadów! Gdy pierwszy raz poszedł ze mną na spokojny spacerek, ,taki półgodzinny , to pół dnia przeleżał ledwo dychając! Ale dalej próbuje, i nadal sie przekonuje, że niestety, tak szybko to się nie da! Wiadomo, że co nagle, to po diable, ale nie dla Ślubnego! Któren ciągle próbuje przeskoczyć samego siebie, a efekty wiadome są przecież.

Najgorsze jest to, że nie przyjmując oczywistości, Ślubny buntuje sie przeciw wszystkiemu, a każda moja interwencja jest odbierana jako napaść na jego osobę! W końcu, tylko mnie ma pod ręką! I wydawałoby by się, że powinnam się na to wszystko przygotować i mieć jego ataki za nic, ale to nie jest proste! Sama się dziwię sobie, że odbieram to personalnie, tłumaczę się i to, co się dzieje, jako długotrwały proces rehabilitacyjny po cięzkiej chorobie, tyle tylko, że nic z tego, co mówię, nie pada na podatny grunt! A może się mylę? Może to tylko jego osłona przed niewiadomą, ktora czai się gdzieś za rogiem? Sama nie wiem! 

Jedno za to wiem!!!  Się nie dam! I szlus!!!! Bo w imię czego? Tego, że nie pojedziemy w tym roku nigdzie, i musialam odwołać rezerwację naszej wycieczki? Nie! Poczekamy! Już moja w tym głowa, aby było tak, jak trzeba! A Ślubny? Ślubny nie będzie miał wyjścia! Musi być dobrze, więc On musi w końcu być po mojej stronie!

środa, 30 sierpnia 2017, fusilla
Komentarze
2017/08/30 21:02:48
zycze zeby wyszlo na Twoje! bo przeciez nie moze byc inaczej ;)
-
2017/08/30 21:24:40
ociekarol. :(
Trzymaj się tam dzielnie i walcz! Tyle lat wspólnych, musisz tym pokonać przecherę z choróbskiem. Bożena trzyma kciuki mocno, bo zna temat dosć dość. :/
-
2017/08/30 22:33:06
Fusillo, masz siłę, wiesz jak postępować, więc myślę że dobrze poprowadzisz męża i będziecie jeszcze się sobą cieszyć. Życzę dużo optymizmu cierpliwości i siły. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
-
2017/08/30 22:42:44
Fusillko, rzadko się tu wypowiadam (choć miałyśmy przyjemność rozmawiać osobiście wieki temu, w moim innym życiu i na długo przed Twoim MBD), ale bardzo Cię podziwiam, za to jak dążyłaś do celu i jak aktywna i pełna energii byłaś, kiedy ten cel osiągnęłas. Masz prawo być zmęczona, zirytowana ta sytuacja i jej nie ogarniać. I-przede wszystkim nasz prawo sięgnąć po pomoc z zewnątrz, sama kiedyś taka pomocą byłaś, nie musisz i nie powinnaś brać wszystkiego na własne barki.
-
2017/08/31 00:19:34
Zdrówka życzę dla męża, cierpliwości, dużo cierpliwości dla Ciebie, a potem to i wyjazd będzie, i po twojemu będzie;)
Pozdrawiam
-
2017/08/31 00:38:32
Głęboko westchnęłam.. Niech moc będzie z Tobą! Z Wami! <3 :-*
-
2017/08/31 01:10:09
Myślę o Was obojgu. Wiem, że dasz radą. Jak zwykle, zresztą. Ale Tobie też potrzebne jest odsapnięcie i głębszy, spokojny oddech. Pomyśl choćby przez chwilkę także o sobie. Ściskam Cię mocno.
-
2017/08/31 07:18:54
Gdybys byla na jego miejscu, tez bys sie buntowala,bo chyba do takich co czekaja nigdy nie nalezalas:)
Dajcie sobie czas!
-
2017/08/31 08:03:33
Co tam wycieczka...! Poświęciłabym wszystko w takiej sytuacji, aby tylko... I Ty przecież też. Przecież nie ma innej drogi. Uściski :)*
-
2017/08/31 08:23:50
Jak chlop ma katar to juz masakra w domu, a co dopiero jak chory naprawde...

Dacie rade, bedzie dobrze, wszystko sie pouklada, tylko nie zapominaj o sobie, prosze
-
2017/08/31 08:27:59
Pielegnacja chorego to ciezki kawalek chleba, ale to akurat wiesz... zycze sily i wzajemnego zrozumienia dla potrzeb drugiego! Poza tym, jak pisze Tessa...
-
2017/08/31 12:44:16
Nie dodam nic nowego. Powtórzę za przedmówcami- DBAJ O SIEBIE! I pamiętaj, że od Twojego zdrowia zależy także zdrowie Twego męża.
Otulam Was oboje wielkimi serdecznościami. Tylko najlepszego dla Was! :)
-
2017/08/31 14:48:09
P.s. Tulipany bardzo dekoracyjne! Sama robiłaś ?...
-
2017/08/31 15:00:29
Trzeba mieć dużo sił i cierpliwości do chorego ,wiem to dokladnie .Dużo sił potrzeba Tobie ,zatem życzę zdrowia dla Was.
-
2017/08/31 16:01:44
kochana, czy jest szansa żeby chociaż jeden dzień w tygodniu ktoś Cię zastąpił? A może dwa razy po pół dnia?! to ważne!!
-
2017/08/31 16:40:11
Nie wiem, co mozna napisac, jak wesprzec...
Przytulam.
-
2017/08/31 17:57:21
Fusilko, mogę podpowiedzieć jak nauczyć się pić odpowiednią ilość wody, bo sama się tego kilkanaście lat temu musiałam nauczyć.
Pić po 2-3 łyki, mniej więcej co kwadrans.
Na początku wydaje się, ze nic nie będziesz mogła zrobić, tylko pilnować tego picia.
Ale to po jakimś czasie tak wchodzi w nawyk, ze robisz to odruchowo.
Mam małą butelkę (0,33l.) z "dziubkiem z którą się nie rozstaję.
Jak siedzę przy kompie stoi obok, jak gotuję jest ze mną w kuchni, jak wychodzę z domu mam ją w torebce/plecaku, i co jakiś czas sięgam do niej i popijam.
Jak się pije po 2-3 łyki co jakiś czas nie robi się "twardy brzuch".
Czasem ma się już dość smaku czystej wody, wtedy można wcisnąć do butelki kilka kropli cytryny lub dodać parę listków mięty/melisy.
Ja całe lato piję wodę z miętą.
Naprawdę można się tego nauczyć, lekko wypijam 2 l. wody dziennie, latem 2,5l.
Co do reszty spraw, to się nie wypowiem, bo na usta ciśnie się kilka rad, ale zaraz po tym przychodzi myśl - nie byłaś i nie jesteś w takiej sytuacji więc się nie wymądrzaj.
Życzę Ci tylko dużo siły, cierpliwości i "głuchoty, oraz ślepoty" na pewne zachowania Ślubnego.
-
2017/08/31 19:39:51
Fusillo, dużo sił życzę i wygranej w tej walce, zdrowia! :*
-
2017/08/31 20:00:36
Tak myślę ,że na miejscu Twojego Z. byłabym jeszcze gorsza , bo to na pewno paskudnie jest jak człowiek przymusowo na bezczynność skazany i jeszcze musi różnych reguł się trzymać. Ja wiem ,że w końcu Z. zacznie z Tobą współpracować , nie może być inaczej ,bo znam Was od dawna i widziałam wzajemną miłość w Waszych oczach , a to jest najważniejsze. Trzymajcie się kochani.
-
2017/09/02 20:38:54
mój Ślubny, 4 lata temu wylądował na kardiologii (po tygodniowym lataniu po pogotowiach, odsyłaniu, powracaniu) i jak lekarz powiedział, za pięć dwunasta. Żyła zapchana w 98%. To była ostatnia chwila. Udało się. wstawili 2 stenty, rehabilitacja wielomiesięczna i żyjemy. pamiętam tą niemoc, szarpaninę z lekarzami którzy twierdzili że nic nie jest i wreszcie zmiana Ślubnego i mnie. Zmiana żywienia, zachowań, nauka akceptacji ograniczeń i jego niecierpliwość, czasami wręcz wrogość. Z czasem się to układa, przyswajamy siebie już w takiej postaci jakiej jesteśmy i wydaje mnie się, że choć jesteśmy inni, to przecież tacy sami. Znowu się uśmiechamy:). trzeba tylko cholernie wielkiej cierpliwości i męczy jak diabli. Życzę Wam, byście oboje jak najprędzej wyszli z własnych zakrętów na prostą. Trzymajcie się!
-
2017/09/03 21:32:48
Cóż napisać? ... Dużo siły życzę. Jesteś wielka, więc dasz radę. Tylko daj sobie też odpocząć, musisz, bo sama padniesz i co wtedy? Ktoś tu wyżej zapytał, czy jest szansa by ktoś Ciebie choć raz w tygodniu na chwilę zastąpił, żebyś mogła odsapnąć. Złapać oddech. Trzymaj się i mocno ściskam.
-
2017/09/04 15:40:10
CUTIE!
Chciałabym bardzo, tyle tylko, że materia oporna! ;-(
-
2017/09/04 15:41:36
SEKRETARKA!
Przekaż proszę Bożence, że wprawdzie łatwo nie jest, ale się staram i nie popuszczam. Gorzej, że zamiast jednego wroga, jest dwóch, dlatego walka cięższa!
-
2017/09/04 15:43:15
MERY!
Dziękuję za pokrzepiające słowa. Są mi potrzebne teraz, jak kani dżdżu! Choroba pokrzyżowała nam plany, ale nadzieja jest, że wyjdziemy na prostą!
-
2017/09/04 15:46:44
TESSA!
Bardzo się cieszę, że mnie odwiedziłaś. Mam nadzieję, że nie tylko jednorazowo tu będziesz wpadać. Pamiętam Cię doskonale, i nie raz myślałam, co u Ciebie, chociaż potem było łatwiej, gdy znalazłam Twoje wpisy w innym miejscu! Ucieszyłam się, że taka fajna zmiana w Twoim Życiu nastąpiła! :-))))
A co do tego, o czym piszesz, to chyba wiesz, że łatwiej obcej osobie pomagać, niż komuś z Rodziny! ;-(((((
-
2017/09/04 15:52:50
DENDROBIUM!
Ciepłych słów nigdy dość! Dziękuję! :-)))) Jeśli więcej osób dobrze nam życzy, tym większa szansa na sukces! :-)))
-
2017/09/04 15:53:44
BENKA!
Przypomniało mi się takie powiedzenie :"złego diabli nie biorą"! Zatem bedzie dobrze! ;-)))))
-
2017/09/04 15:55:35
JESIENNA!
Zazwyczaj potrafię sama wszystko ogarnąć, tym bardziej, że wszystko co robię wynika z tego, iż cieszę się z naszego "gniazdka"! Przeciwności losu tylko mnie hartują, a poza tym, nie należę do tych ludzi, którzy się szybko zniechęcają. Spacery nad jeziorem, to najlepszy reset w razie zniechęcenia! :-)
-
2017/09/04 15:57:33
DUO.NA!
Masz pewnie rację z tym buntem. Ja go też rozumiem, ale nie powinien przesłaniac głównego celu, jakim jest spokojna rehabilitacja, która akurat w tym przypadku bedzie raczej długotrwała!
-
2017/09/04 15:59:32
ALIANORE!
Pewnie, że tak. Tylko akuratnie przypomniało mi się popularne powiedzonko, aby nie mówić o planach Najwyższemu, bo zawsze się spiertegoten! ;-) A plany były takie, że będziemy zwiedzać nasz kraj. Póki co, zawisło wszystko w oczekiwaniu!
-
2017/09/04 16:01:43
MATYLDA!
Znam to znam! Babisia zawsze tak mówiła! W starych porzekadłach jest głęboka prawda! A o siebie dbam, jak mogę!
-
2017/09/04 16:03:55
SPIRYT!
No wiem, wiem, tylko co innego, jak pracujesz za pieniądze, a co innego, gdy dotyczy wszystko osoby najbliższej. Być może straciłam w Niemczech całe pokłady cierpliwości? Kto wie? Ale po cichu Ci powiem, że ćwiczę ją powolutku od nowa. ;-))))
-
2017/09/04 16:05:42
BEZMOHEROWA!
Tulipany dostałam od bardzo mi bliskiej Wielkopolanki. To rękodzieło jej znajomej. Bardzo dekoracyjne!
-
2017/09/04 16:06:47
54IRA!
Siły są, gorzej z cierpliwością, ale nie ma wyjścia, trza trenować! :-)))
-
2017/09/04 16:08:55
WANILIA!
Mieszkamy sami. Dzieci w mieście, oboje pracują. Ale zawsze wpadają i pomagają w miare możliwości. Poza tym, skończyło się lato, to i zumbowanie się zaczęło. Można odetchnąć! :-))))
-
2017/09/04 16:09:21
ATAGAO!
Wystarczy, że jesteś i myślisz! :-)))) Dziękuję!
-
2017/09/04 16:12:01
VEANKA!
Twój sposób znam, bo dawno temu mi go przekazałaś, a ja próbuję go stosować. Z marnym skutkiem wprawdzie, ale mama nadzieję, że Ślubny w końcu zrozumie, że to dla niego bardzo, bardzo ważne!
A rady tez przyjmuję! Wszystkie! Warto słuchac przeciez mądrych ludzi! W koncu nie jestem żadną alfą i omegą! :-))))Co najwyżej dostosuję do swoich potrzeb i sytuacji! Tak więc wal śmiało! :-))))
-
2017/09/04 16:14:29
SAD!
Pięknie dziękuję i serdecznie pozdrawiam! :-))))
-
2017/09/04 16:15:54
ONYKS!
Minęło prawie półtora miesiąca i Ślubny powinien już trochę odpuścić ! Niestety! Zobaczymy, co jutro na kontroli lekarz mu powie!
-
2017/09/04 16:18:17
DEWALUACJA!
Macie szczęście! Mój Ślubny ma tak sfatygowane serce, że już żadna operacj i bardziej zaawansowany zabieg nie wchodzi w rachubę. Dlatego powinien bardzo wolno, wręcz w ślimaczym tempie, dochodzić do siebie! No i z płucami ciągle problem. Trzeba walczyć!
-
2017/09/04 16:23:26
KOLEWOCZY!
Bardzo to miłe, co napisałaś. Daję radę, naprawdę, nie mam problemów z rozładowaniem stresu. Okoliczna przyroda jest najlepszym lekarstwem. No i kilka imprez, w których uczestniczyłam w ciągu ostatnich tygodni: występ K. Badacha, noce poezji, wieczór operetkowy, w planach muzykal na Wybrzeżu. Będzie dobrze!
-
2017/09/05 04:28:59
Fusillko, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Kurczę, rozumiem cię doskonale i wiem z własnego doświadczenia jakie to jest trudne.
Kto jak kto, ale Ty sobie na pewno poradzisz. Pamiętaj jednak o sobie, nie jesteś z żelaza.
Trzymaj się Kochana, a wyjazd nie zając, nie ucieknie.