Blog > Komentarze do wpisu
Jeden telefon

Za oknem zima. Śniegi, wiatr, trochę mrozu. W domku ciepełko. Tylko we mnie niepokój tkwi już od dziesięciu dni. Chcę zrozumieć coś, co trwało od dawna, i nie umiem sobie odpowiedzieć, czy to też moja wina, czy nie. Bo zakończenie będzie prawdopodobnie bardzo smutne.

Przyjaciółka. Jedyna. Kiedyś wspaniała dziewczyna, wesoła, kolorowa jak ptak. Ale w domu przemoc, od której ucieka i niestety wpada z deszczu pod przysłowiową rynnę. Na początku jeszcze tego nie było widać, ale potem,  z nowym partnerem coraz bardziej idzie "w cug". Nie przyznaje się nigdy, że ma problem. To trwa latami, w końcu on wylatuje z pracy, ją wyganiają na emeryturę. Zamieszkują w domu jego przybranych rodziców. On zaczyna chorować, ona opiekuje sie nim i jego rodzicami. Gdy Oni umierają, dom ten przeradza się prawie w melinę, zamieszkuje tam także dwóch meneli, którzy niby pomagają jej. Potem, w ubiegłym roku umiera on. Menele zostają. Dzień zaczyna się zawsze od piwa.

Ona znała moje stanowisko, nie podobało mi się to co robi ze swoim życiem. Nie chciała się leczyć. Spotykałyśmy sie coraz rzadziej. Potem ja zaczęłam jeździć do pracy za granicę, i te kontakty jeszcze bardziej sie rozluźniły. Ale co roku, na początku stycznia byłam u niej, bo to były Jej Urodziny. Po śmierci jej partnera nie narzucałam się, uznałam jej prawo do żałoby. Może nie powinnam, bo to co zobaczyłam kilkanaście dni temu przeraziło mnie.

Zobaczyłam strzęp człowieka, na dodatek bardzo chorego, który jednak udaje, że nic się nie dzieje, nie chce opieki, nie chce pomocy, kładzie wszystko na jedna kartę. Zadzwoniłam do jej Córki, potem rozmawiałam z Jej Siostrą. Obie mieszkają około 120 km od nas, ale na drugi dzień przyjechały. Przyjaciółka znalazła się w szpitalu na badaniach. Rokowania bardzo niepomyślne, wręcz dające Jej tylko kilka tygodni życia. Córka zabrała ją zaraz potem do szpitala w mieście, obok którego mieszka. Co dzień rozmawiamy. Obie się boimy, co dalej. Bo jeśli po wyjściu ze szpitala bedzie chciała wrócić na swoją melinę i nie skorzysta z pomocy najbliższej jej osoby, nie podejmie leczenia odwykowego, wróci po to tylko, aby umrzeć?

Biję się z myślami, wracam do przeszłości. Co mogłam zrobić wcześniej, a nie zrobiłam? Co można teraz? Nie wiem! I boję się!

czwartek, 14 stycznia 2016, fusilla
Komentarze
2016/01/14 13:15:12
Aniu, nic juz nie poradzisz i nic nie moglas zrobic jezeli ona twojej pomocy nie chciala. Kiedys rozmawialysmy na ten temat Trzymaj sie:)
-
2016/01/14 13:25:58
O rany, ależ okropne masz teraz przeżycia!! Nic tu nie ma już do poradzenia, włosów też z głowy nie rwij, bo żaden z tego pożytek. Bożenka wysyła pozytywne myśli.
-
2016/01/14 13:48:10
Bardzo smutne, ale jeśli będzie szansa na leczenie, to trzeba wspierać przyjaciółkę, żeby była wytrwała; może postawa najbliższych krewnych teraz też pomoże.
-
2016/01/14 14:30:58
Niestety pomoc nie zawsze jest przyjmowana. Życzę Ci Fusillo uporania się z tą bardzo trudną sytuacją, chociaż wiem, że najłatwiej jest pocieszać. Pozdrawiam i za Bożenką wysyłam pozytywne myśli.
-
2016/01/14 19:50:09
Nie zadręczaj się Kochana , taki był jej wybór . Jedyne co teraz możesz to wspierać ją w walce z chorobą. Posyłam dobre myśli .
-
2016/01/14 20:50:59
Na siłę nikogo nie wyciągniesz z alkoholizmu. Nawet spośród leczących się osób nie wszyscy zdrowieją. Trzeba mieć ogromną motywację i determinację, żeby odbić się od dna- jej widocznie tego brakuje, więc nic nie poradzisz. Zrobiłaś dla niej bardzo dużo i więcej nie dasz rady. Nie zadręczaj się, pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Życzę Ci dużo spokoju.
-
2016/01/14 21:03:38
nie pomozesz nikomu na sile. jesli osoba nie chce sie odbic od dna, niestety Ty jej za uszy nie wyciagniesz. i decyzji za nia nie podejmiesz.
strasznie smutna historia. powalilo mnie to ze kiedys byla to "wspaniała dziewczyna, wesoła, kolorowa jak ptak." ...
-
2016/01/14 22:16:11
Każdy jest kowalem własnego szczęścia - lub nieszczęścia.
Według tej bardzo słusznej zasady - absolutnie! - za nic nie możesz siebie winić!
Ale możesz i powinnaś starać się pomagać, jak tylko możesz. Ja bym pomagał.
Powodzenia!
gregg
-
2016/01/14 22:23:29
Każdy jest kowalem swojego losu. Dobrze, ze starasz się pomóc przyjaciółce, ale nic na siłę nie zwojujesz.
-
2016/01/14 22:48:31
Z tego, co pises, Fusillecko, wyniko, ze odpowiedź na pytanie, co mogłaś zrobić wceśniej brzmi: to, co zrobiłaś. Mogłaś doradzać przyjaciółkce to i owo, ale musiałaś usanować jej wolność wyboru - i tak właśnie zrobiłaś.
Na pytanie, co mozes zrobić teroz - sakramencko trudno odpowiedzieć. Ftóz moze jej pomóc, jeśli ona - przynajmniej kapecke - nie bedzie fciała pomóc samej sobie? Cokolwiek zrobis - kwoła Ci za to, ze próbowałaś tutok pomóc na telo, na kielo umiałaś.
-
2016/01/14 22:59:59
Poruszyłaś dwie bardzo istotne sprawy:
1. odrzucanie pomocy i udawanie przez osobę uzależnioną, , że nic się nie dzieje;
2. opieka najbliższych nad matką, osobą uzależnioną.
Szkoda, że dopiero po Twojej interwencji córka zaopiekowała się matką.
-
2016/01/15 09:01:37
Podpisuję się pod Kabe.
Dobrego weekendu, bo to dziś już piżteczek
-
2016/01/15 16:13:18
Fusilko, niektórym ludziom po prostu nie da sie pomóc, i wtedy zeby mozesz wygryzc, nic to nie da! A tak szczególnie jest u alkoholików. Pozdrawiam serdecznie i sily zycze!
-
2016/01/15 21:24:07
Przykra sytuacja. Nie obwiniaj sie, nie masz za co, robisz w zasadzie wszystko co w twojej mocy i wyglada na to, ze nawet wiecej niz najblizsi. Niestety, w takich sytuacjach sama zainteresowana musi chciec sobie pomoc.
-
2016/01/16 11:56:59
Nie poradzisz; nie każdy chce czy potrafi przyjąć pomoc, nie każdemu da sie na siłę, nawet w najlepszej wierze. Trudno, trzeba się pogodzić, że najbliżsi taka drogę wybierają.
-
2016/01/16 15:22:52
Straszne są takie sytuacje...
-
2016/01/17 01:19:37
Fusillko, nie ma jednej recepty na te dolegliwosc. Zycie byloby duzo prostsze gdyby tak bylo. Zrobilas co moglas, powiadomilas rodzine a teraz wszystko zalezy od niej. Jedyne co mozesz zrobic, to wspierac ja jesli zdecyduje sie na leczenie
Ona musi chciec sobie pomoc!
Mam podobna sytuacje, moja przyjaciolka pije od lat. Wczesniej to ukrywala przed wszystkimi twierdzac, ze kilka drinkow, czy butelka wina na wieczor to nic takiego. Od kilku miesiecy zalewa sie notorycznie, koszmar! Niby dokwitla do tego, ze ma problem, ale o leczeniu nie ma mowy. Uwaza, ze sama sobie z tym poradzi - a nie poradzi, wiadomo.
Zycze aby Twoja przyjaciolka podjela dobra decyzje -
usciski w Nowym Roku!
-
2016/01/17 12:45:39
Fusillo ,nie obwiniaj się -powtarzam to za innymi .Tak czasem bywa ,że nic na siłę ,ma córkę i to najważniejsze ,pozdrawiam.
-
2016/01/19 19:09:29
Dopiero Twoja interwencja obudziła siostrę i córkę ? Nie wierzę , że nie znały problemu . Bardzo to przykre , ale są ludzie , którym nie można pomóc :(
-
2016/01/21 16:08:33
KOCHANI!
Dziękuje za wszystkie komentarze!
Muszę jedynie sprostowanie pewne dać. Siostra mojej Przyjaciółki opiekuje się ich dziewięćdziesięcioletnią Matką, chorą na zaawansowanę demencję. 2-3 razy w roku jeździ tam także Przyjaciółka, aby swoją siostrę trochę zluzować. Córka Przyjaciółki praktycznie co miesiac jest u Przyjaciółki, zawsze z propozycją zabrania jej do siebie.
Jasne, że wszyscy od lat wiemy o Jej problemie alkoholowym. Być może fakt, że ja zobaczyłam ją po bardzo długim okresie, pozwolił mi widzieć stan rzeczy na dany moment o wiele ostrzej.
To jest jednak tak, jak prawie wszyscy tu pisali. Nie pomoże się komuś, kto tej pomocy nie chce!